RSS

Nasza misyjna rodzina

23 Lip

Kiedy się wprowadzałyśmy na nowe, wiedziałyśmy, że nie możemy tu być same. Haiti nie jest na tyle bezpieczne. Nauczone doświadczeniem z poprzedniego miejsca, chciałyśmy zatrudnić jakieś małżeństwo. Ale wśród ubogich, z którymi pracujemy, trudno o katolickie małżeństwo. Wielu chciałoby u nas pracować, ale my byśmy ich nie chciały. W końcu, jeszcze zanim się przeprowadziłyśmy, Pan Bóg sam rozwiązał nasz problem. Od dwóch lat przychodziły do nas dwie dziewczyny: siedemnastoletnia dziś Ludvica i czternastoletnia Mathilda. Pisałam już kiedyś o ich smutnym życiu. Wielu rzeczy wtedy o nich nie wiedziałyśmy, a jak się teraz okazało, nawet one same o sobie nie wiedziały. Kiedy zostały porzucone, wiedziałyśmy, że chcemy im pomóc. Znałyśmy je z pracowitości i odpowiedzialności. Mimo biedy, świetnie się uczyły i chętnie pomagały innym. Zaproponowałyśmy im mieszkanie u nas na próbę. Teraz wiemy, że za tą decyzją stał Duch Święty. Zyskałyśmy bardzo oddane pomocnice. Dzielą z nami naszą misję. I są szczęśliwe, że mają dach nad głową. Niedawno okazało się, że wbrew temu, co dotąd myślały, SĄ SIOSTRAMI. W dodatku kobieta, u której zostawiła je ich przyszywana ciotka, JEST ICH MATKĄ. To było dla nich i dla nas trudne doświadczenie. Ich własna matka zostawiła sobie synów (starszego i młodszych), a dziewczynki oddała. W dodatku chyba umówiła się z tą kobietą, że dziewczyny nie dowiedzą się, kim są. Teraz będą musiały zmierzyć się z wybaczeniem i od nowa zbudować swoją tożsamość. Pracujemy z nimi nad tym, zwłaszcza że od dłuższego czasu przygotowujemy je do chrztu świętego.

Do naszej haitańskiej rodziny należy też siedemnastoletni Jean-Philippe. Znamy go od początku naszego pobytu w Jacmel. Wiedziałyśmy, że tuła się ze starszą siostrą po znajomych. Przez jakiś czas spał nawet na dworze, a jego siostra – Melinda, spała na krześle, bo na tyle pozwolili im jacyś ludzie. Jean-Philippe pomagał nam w wielu sprawach. Mimo że był dzieckiem – zawsze można było na niego liczyć. Był najbardziej odpowiedzialnym spośród wszystkich, którzy do nas przychodzili. Widziałyśmy też w nim wdzięczność za wszelkie dobro, które otrzymywał – ta postawa również go wyróżniała. Kiedy jego siostra zaczęła przygotowania do ślubu, wiedziałyśmy, że dobrze by było, gdyby się usamodzielnił. Nasi amerykańscy przyjaciele, Eric, Mike i Peter, którzy pomagali w ostatnich dniach wykańczania naszego nowego obiektu, przyuczali Jeana-Philippe’a do wielu prac. Wszyscy potwierdzali, że robota pali mu się w rękach, a przy tym jest bardzo staranny i odpowiedzialny. Wszystko to potwierdziło się w tych ostatnich miesiącach – jesteśmy z niego bardzo zadowolone.

Tak więc nasza tutejsza rodzina liczy pięć osób: my dwie, Ludvica, Mathilda i Jean-Philippe.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 23/07/2018 w Uncategorized

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: