RSS

Archiwum kategorii: Uncategorized

Liturgia pokutna dla młodzieży

Wczoraj przygotowałyśmy liturgię pokutną dla naszej młodzieży. Przyszło naprawdę wielu. Było pięknie. Czułam, że na serio otwierają się na Ducha Świętego. Na koniec mały zgrzyt: ksiądz wyspowiadał tylko połowę (na więcej nie miał siły), a reszcie, bez porozumienia z nami, kazał przyjść w poniedziałek. A więc zmiana planów: w poniedziałek trzeba odwołać zajęcia z dziećmi, inaczej zarządzić ich obiadem i znów organizować spowiedź. Pan Bóg dba o to, byśmy nie zgnuśniały w rutynie.

Jednocześnie dał mi wczoraj pokój serca i piękny czas na modlitwie. I radość z tego, ilu naszych młodych serio chce żyć sakramentami.

Oczywiście to, że smakowały im pieczone przez nas ciasteczka, też było miłe! Zdradzę wam tutejszą receptę na powodzenie poczęstunku: CUKIER. A jeszcze lepiej: DUŻO CUKRU. Jednak pełen sukces jest wtedy, kiedy jest BARDZO DUŻO CUKRU.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 08/12/2018 w Uncategorized

 

Dzień skupienia dla medyków

Zaczął się Adwent. Ważne, by ludzie, z którymi pracujemy, mieli poczucie, że są włączeni w pełni w misję sióstr felicjanek. A naszą misją na Haiti jest Ewangelia: pomagać nie tylko w potrzebach ciała, ale po pierwsze w potrzebach ducha. Dlatego dwa razy w roku organizujemy dla lekarzy i pielęgniarek z Mobilnej Przychodni Matki Angeli dni skupienia. Jest okazja do modlitwy, adoracja i sakrament pojednania. Na koniec msza św. i uroczysty obiad. W tym roku dzień skupienia poprowadził ks. Bertrand Dieuveille, dyrektor Caritas naszej diecezji.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 08/12/2018 w Uncategorized

 

Znalazły się beczki

Okazało się, że nasze beczki, wysłane wczesną jesienią, dotarły na Haiti… po dwóch tygodniach od nadania (za tę część transportu odpowiadali Amerykanie). A potem – słuch o beczkach zaginął. Jak zwykle tutaj, wielu ludzi postanowiło na nich zarobić. W normalnym kraju struktury państwa i urzędnicy są powoływani, by obywatele mieli łatwiej, by było przewidywalnie, sprawnie, szybko i sprawiedliwie. Struktury państwa Trzeciego Świata służą temu, by urzędnicy, ich rodziny i znajomi mieli lepiej. Więc obywatel niczego nie może załatwić szybko. Przeciwnie: mnoży się problemy, a ich rozwiązanie zawsze powiązane jest z płaceniem. Przerabiałyśmy to już tu wiele razy w rożnych obszarach.

Na przykład, żeby zrobić obowiązkowy przegląd samochodu, trzeba zostawić samochód (na nie wiadomo jak długo), oczywiście z dokumentami, w urzędzie, który się tym zajmuje. Kilka miesięcy temu musiałyśmy to zrobić z naszym samochodem. Kiedy Fritz pojechał samochód odebrać, okazało sie, że… urzędnicy nie wiedzą, gdzie są nasze dokumenty. Jak w „Misiu”: „Nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobi?”. Dokumenty zaginęły i już. Dotąd ich nie odzyskaliśmy i nikt nie poniósł żadnych konsekwencji. Prócz nas. Musiałyśmy wyrabiać drugie, oczywiście za pieniądze, i żyłyśmy w strachu, kto i co z naszymi dokumentami zrobi. I wiemy, że pewnego dnia jeszcze o tych dokumentach usłyszymy…

Z beczkami podobnie: przypłynęły, ale nikt nas o tym nie zawiadomił. Kiedy pytałyśmy – nikt „nie wiedział”. Za każdy dzień „przechowywania” towaru w porcie – płaci się słone „kary”. Kiedy w końcu, po dwóch miesiącach, dowiedziałyśmy się, że beczki są i zapłaciłyśmy za „przechowanie”, okazało się, że jest jeszcze „kara” za to, że w listach przewozowych w miejscu „adresat” jest najpierw imię a potem nazwisko, „bo tak jest źle”. Potem okazało się, że wg urzędnika, beczki nie ważą tyle, ile podano w dokumentach, ale… nie ma wagi, na której można je zważyć – „kara” za nadwagę.

Kiedy po zapłaceniu bajońskich sum w ramach różnych „kar” otworzyłyśmy beczki, okazało się, że z 25 dezodorantów, które tam spakowałyśmy, jest 23. Z mydeł – też ubyło kilka. Czasem nawet trudno stwierdzić, ile czego ubyło, bo część zawartości nie była przez nas pakowana osobiście.

Wiele razy przyrzekałyśmy sobie, że nie będziemy już przyjmować pomocy rzeczowej dla naszych dzieci. Paradoks pomagania krajom Trzeciego Świata polega na tym, że przez dobrą wolę i dobre serca pomagających, utrzymuje się i utwierdza niesprawiedliwość struktur i grzech, który rządzi tym światem tutaj. Rodziny urzędników będą miały bogate i pachnące Święta… Nasze dzieci też dostaną prezenty – cieszymy się i ostatecznie kamień spadł nam z serca. Ale czasem tak trudno tutaj rozeznać, co jest dobre, a co nie…

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 08/12/2018 w Uncategorized

 

Odzyskać Boże Narodzenie

Nasze pierwsze Boże Narodzenie tutaj, sześć lat temu, było smutne. Nie miałyśmy jeszcze wtedy własnego miejsca i korzystałyśmy z pokoju w jednej z parafii. To, co już wtedy rzuciło się mi w oczy, to prawie zupełny brak przeżywania Bożego Narodzenia wśród Haitańczyków. Ludzi na pasterce można było policzyć na palcach, a na mszach św. w ciągu dnia było ich mniej, niż w zwykłą niedzielę. Rodziny niczego nie przygotowywały. W Boże Narodzenie tutaj raczej się myśli, co by zaoszczędzić na zbliżający się 1 stycznia – hucznie obchodzone haitańskie święto niepodległości. Wtedy jest uroczysty posiłek, zabawy i świąteczny nastrój. Już sześć lat temu zamarzyło mi sie, by zrobić coś na rzecz odzyskania dla Haiti Bożego Narodzenia. I od następnego roku konsekwentnie to robimy.

Zależy nam jednak ogromnie, aby dzieci nie czekały tylko na prezenty (które w tym roku będą skromne, bo zaginęło w drodze, może zresztą zostało ukradzione już gdzieś na Haiti to, co płynęło do nas drogą morską ze Stanów), ale by zaczęły pojmować, że centrum tego święta, jak i całego ich życia, ma być JEZUS.

W tym duchu rozpoczęliśmy intensywne przygotowanie nie tylko dla dzieci uczęszczających na katechezę, ale także tych wszystkich, którzy przychodzą na posiłek i odrabianie lekcji. Mamy specjalny kalendarz z małymi książeczkami, zawierającymi fragmenty historii bożonarodzeniowej, i codziennie opowiadamy dzieciom jedną jej część. Mamy już choinkę i wieniec adwentowy. Czytamy Słowo i rozmawiamy z dziećmi na temat tego, co usłyszały. Zapalamy świecę w wieńcu adwentowym i tłumaczymy znaczenie tych wszystkich znaków. Józef i Maryja już rozpoczęli wędrówkę do Betlejem, aby dać się zapisać. Angażujemy dzieci, jak tylko można. Widzimy, że uczestnictwo w tym przygotowaniu naprawdę je cieszy. A ich radość cieszy nas.

W tych też dniach młodzież przygotowuje jasełka, a schola ćwiczy śpiewy.

W tym roku po raz pierwszy będziemy dekorować naszą misję, bo to pierwsze nasze Boże Narodzenie tutaj.

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 04/12/2018 w Uncategorized

 

Bawełna dojrzała

Na zdjęciach cztery etapy dojrzewania bawełny. Największe przedstawia nasiona bawełny gotowe do zbioru.

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 30/11/2018 w Uncategorized

 

Konkurs matematyczny

Ponieważ zależy nam, by dzieci się uczyły, podejmujemy wiele wysiłków w tym kierunku. Wierzymy, że w edukacji ukryty jest klucz do zmian na Haiti. Pomagamy młodzieży i dzieciom opłacać czesne za szkołę, kupić buty i mundurki. Ale też kontrolujemy ich postępy. Tym, którzy potrzebują pomocy, szukamy korepetytorów. Cieszymy się z tymi, którzy odnoszą sukcesy. Modlimy się za tych, którzy mają egzaminy. Ostatnio pomyślałam, że warto dzieci motywować również w zabawowy, pozytywny sposób. Więc razem z najstarszą młodzieżą przygotowaliśmy konkurs matematyczny dla maluchów. Jedna z dziewczyn napisała zadania na poziomie pierwszej klasy, ustalilyśmy reguły i dziś odbył się „pierwszy etap”. Oczywiście, w perspektywie jest nagroda dla zwycięzcy.

Z powodu nagrody, bo raczej nie z miłości do matematyki, do konkursu przystąpił nawet Donaldson, chłopiec, o którym pisałam już wiele razy (ten od choroby skóry, z powodu której żadna szkoła go nie chciała). Donaldson nie jest zbyt dobrym uczniem. Prawdę mówiąc, kompletnie sobie z nauką nie radzi. Kilka razy powtarzał już pierwszą klasę. Dajemy mu dodatkową pomoc, ale nie zmienia to wiele. Niczego nie potrafi zapamiętać, trudno mu się skupić na dłużej, nie nauczył się czytać. Donaldson nie ma też zbyt wysokich notowań wśrod innych dzieci. Potrafi zepsuć im zabawę, bywa egocentryczny i trudny w relacjach. Ale my go jakoś lubimy. Znamy jego sztuczki, staramy się nie dać nabrać, stawiać mu wymagania, a z drugiej strony znamy jego historię i wiemy, jak bardzo brak rodziny, nędza, głód, lata odrzucenia i traktowania jak trędowatego odcisnęły na nim piętno. Widzimy, że nauczył się trochę tę swoją biedę wykorzystywać. Kiedy nabroi i grozi mu kara, płacze głośno i teatralnie, dyskretnie zerkając, czy widzimy i czy kupiłyśmy tę jego „krzywdę”. Kiedy mamy gości, natychmiast zostaje ich najlepszym „przyjacielem” i tylko patrzy, co może z tego mieć. Mały cwaniaczek. Ale wystarczy, że popatrzy na ciebie tymi swoimi wilgotnymi głodnymi oczami i – choć przed chwilą miałaś ochotę go udusić – mięknie ci serce…

I ten właśnie Donaldson przystąpił dziś do konkursu matematycznego. Zobaczył zadania, coś tam napisał, a potem polożył się na ławce i zaczął płakać. Cichutko. Pierwszy raz widziałam go w takiej sytuacji…

Prace już sprawdzone. Na dziesieć punktów zdobył dwa…

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 28/11/2018 w Uncategorized

 

Fundacja ks. Parisota

W naszym domu dla wolontariuszy na najbliższe pięć dni zamieszkało pięcioro Amerykanów z Bostonu. Przylecieli, by obejrzeć szkołę, którą w Jacmel budują ich wspólnoty parafialne. Pomysł na szkołę zainicjował ks. Jean Pierre – Haitańczyk pracujący w Bostonie. Stworzył w tym celu fundację i dał jej imię księdza Parisota, kapłana, który umarł na Haiti w opinii świętości. Choć za życia wiele razy wskazywano go jako kondydata do sakry biskupiej, on zawsze odmawiał i póki mu starczyło sił, przemierzał konno Haiti, docierając z posługą do najdzikszych zakątków. Wczoraj mieliśmy wspólną mszę św. w naszej kaplicy, a dziś pojedziemy zobaczyć, jak idzie budowa.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 26/11/2018 w Uncategorized