RSS

Archiwa miesięczne: Październik 2012

Pomoc od Caritas i CRS (Catholic Relief Services)

Jak pamiętacie, w sobotę udałyśmy się do Caritasu i CRS po pomoc dla ludzi, którzy ucierpieli z powodu powodzi w górach Sarazin – szczególnie we wsi, gdzie znajduje się jedna ze szkół Ivona. Już w niedzielę wieczorem ciężarówka z Caritasu zajechała przed dom Yvona przywożąc środki higieny, przybory kuchenne i plastikowe maty do nakrycia dachów, bardzo przydatne po huraganie. Mildreade, która jest dyrektorem działu komunikacji CRS, przybyła osobiście, aby to wyszystko dostarczyć. Dwa ostatnie dni była w drodze i rozwoziła podobne rzeczy ludziom w potrzebie.

To było mocne dla mnie doświadczenie, jak Bóg szybko odpowiada na wołanie ubogich. Cieszyłyśmy się, że mogłyśmy tym razem choć trochę w Jego miłosierdziu pośredniczyć. Jesteśmy bardzo wdzięczne Caritasowi i CRS, katolickim organizacjom pracujacym tutaj na Haiti!

20121029-105121.jpg

20121029-105139.jpg

20121029-105151.jpg

20121029-105210.jpg

20121029-105219.jpg

20121029-105232.jpg

Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 29/10/2012 w Uncategorized

 

Kaville – obóz przesiedleńców

W sobotę pojechałyśmy z Yvonem do Kaville, do obozu dla ludzi, którzy utracili domy podczas trzęsienia ziemi w styczniu 2010. Dwa razy w miesiącu Yvon dostarcza pitną wodę dla mieszkańców tego miasteczka namiotów. Kupuje wodę w plastikowych workach, a potem te worki rozdaje rodzinom. Od chwili wejścia na teren obozu czułam, że jesteśmy we właściwym miejscu, że tutaj jesteśmy potrzebne…

Obóz jest położony na terenie, na którym kiedyś było boisko piłki nożnej. Za murem – piękne, strzeżone osiedle. W namiotach nie ma bieżacej wody i mieszkańcy muszą ją zdobywać na własną rękę.

Od samego początku wokół nas pojawilo się mnóstwo dzieci. Wiele niedożywionych: mają napuchnięte brzuszki, skórę zmienioną chorobami i wypadające włosy. Na poczatku próbowałyśmy nawiązać kontakt z ludźmi przychodzacymi po wodę, porozumiewając się za pomoca prostych wyrażeń w j. kreolskim. Najszybciej jednak udało nam się porozumieć z dziećmi. Są ciekawskie i przyjazne. W końcu wzięły nas za ręce i poprowadziły do swoich „domów”. Powtarzały: „vin lakay mwen”, co znaczy „przyjdź do mojego domu”. Ponieważ było to ledwie dzień po ulewnych deszczach, które towarzyszyły przejściu huraganu, brodziłyśmy w strasznym błocie. W namiotach były przeważnie kobiety. Serdecznie zapraszały nas do wejścia. Ich gościnność była dla mnie głębokim przeżyciem. Bardzo też wzruszyła mnie ich niewyobrażalna dla nas bieda…

W którymś momencie podeszła do nas starsza kobieta, która powtarzała: „Mwen grangou!”, co znaczyło „jestem głodna”. Niestety, nie miałyśmy nic, co mogłybyśmy jej dać…

W jednym z namiotów – ku mojemu zaskoczeniu – spotkałyśmy rodzinę, która wygladała na szczęśliwą. W środku namiotu leżało nowonarodzone dziecko – źródło ich szczęścia. Czułyśmy się jak w Betlejem. Obok dziecka chodziła kura, wprost na ziemi leżały garnki i inne konieczne do przetrwania rzeczy.

W którymś z namiotów odkryłyśmy na jakiejś ścianie coś w rodzaju tablicy szkolnej. Nawet w tych warunkach ktoś próbował uczyć swoje dziecko pisania…

Czujemy się wezwane, aby uczynić coś więcej dla tych ludzi…

20121029-100530.jpg

20121029-100558.jpg

20121029-100632.jpg

20121029-100712.jpg

20121029-100735.jpg

20121029-100804.jpg

20121029-100823.jpg

20121029-100854.jpg

20121029-100909.jpg

20121029-100927.jpg

20121029-100958.jpg

20121029-101005.jpg

20121029-101039.jpg

20121029-101753.jpg

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 29/10/2012 w Uncategorized

 

Módlcie się za ludzi na Haiti…

Poniżej, wraz ze zdjęciami z ulic Port-au-Prince, możecie zobaczyć zdjęcie satelitarne Haiti z zaznaczonym (na żółto i czerwono) przebiegiem huraganu Sandy, którego centrum przeszło w pewnej odległości od naszej wyspy, ale który ciągnął za soba ogon chmur i ulewne deszcze siegające aż tutaj. Pada od wielu dni bez przerwy. Na Haiti to normalne. Horror powodzi doświadcza tę ziemię dwa razy w roku. Często jest nawet gorzej niż niż w tych dniach – zwłaszcza, kiedy huragany przechodzą bezpośrednio przez Haiti.

Wczoraj pisałam, że martwimy się o tutejszych ludzi. Więc dziś razem z Yvonem pojechałyśmy do Caritasu, aby poprosić o jedzenie, szczególnie dla ludzi dotkniętych powodzią w górach Sarazin. Tam znajduje się jedna ze szkół prowadzonych przez Yvona. W ostatnich dniach służyła za schronienie dla 103 osób, których domy podczas deszczów zostały zniszczone. Tutaj buduje się z folii, dykty i byle jakich desek. Przychodzi deszcz i dom spływa z wodą. Czasem – szczególnie w górach, ulewy zmywają zbocza gór, a razem z nimi – całe wioski. Z biedy przez wiele pokoleń Haitańczycy wycinali drzewa rosnące na wyspie, bo z nich można było budować, a drewno mogło też stanowić opał. Dzisiaj wyspa pozbawiona większych drzew, szczególnie narażona jest na skutki podmywania i szalejących wichur. Ludzie w ‚naszej’ wiosce w górach dramatycznie potrzebują teraz żywności i ubrań. W imieniu wszystkich naszych dobroczyńców, którzy byli dla nas hojni, kupiłyśmy im więc jedzenie na dwa następne dni: worek ryżu, worek fasoli, kilka litrów oliwy, chleb i ciastka.

Jadąc przez miasto musieliśmy jechać przez głęboka wodę. Widzieliśmy też ludzi przechodzacych przez ulicę jak przez rzekę. Modliłam się do aniołów, aby nas przeniesili na swoich skrzydłach, szczególnie, gdy zobaczyliśmy przed nami zatopiony samochód. W innym miejscu widzieliśmy ludzi siedzacych na dachach z całym swoim dobytkiem. Prosimy, módlcie się za Haiti…

20121026-201206.jpg

20121026-201221.jpg

20121026-201238.jpg

20121026-201256.jpg

20121026-201311.jpg

20121026-201730.jpg

20121027-080752.jpg

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 26/10/2012 w Uncategorized

 

Powódź na Haiti

Mam nadzieje, że dotarły do was wiadomości o huraganie i mocnych deszczach tutaj na Haiti. My jesteśmy bezpieczne, ale ludzie w namiotach i innych marnych schronieniach zostali przez żywioł dotknięci mocno. Wielu straciło wszystko i jest coraz większa liczba śmiertelnych ofiar. Próbujemy zdobyć trochę żywności i zawieźć do tych, którzy są w tych dniach głodni. Jeśli uda nam się zrobić jakieś zdjęcia – zamieścimy je później. Módlcie się za nas wszystkich tutaj, proszę…

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 26/10/2012 w Uncategorized

 

Każdy może się nauczyć czegoś nowego!

20121024-174636.jpg

20121024-175005.jpg

20121024-175012.jpg

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 24/10/2012 w Uncategorized

 

Bogacz i Łazarz

„Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił. U bramy jego pałacu leżał żebrak okryty wrzodami, imieniem Łazarz. Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza; nadto i psy przychodziły i lizały jego wrzody.” Łk 16, 19-21

To jest rzeczywistość, której doświadczamy tutaj na Haiti. Bogaci i nędzarze. Żadnej klasy pośredniej. Na wzgórzach miasta piękne, ogromne wille, z których tarasów widać w dolinie slumsy i miasta namiotów. Grube, wysokie mury chronią tych wewnątrz przed tymi z zewnatrz. Wydaje się, że nie istnieje żaden most łączacy te dwa różne światy, które fizycznie są tak blisko siebie, ale niewyobrażalnie daleko. To bardzo smutna rzeczywistość…

Jednak istnieje nadzieja w Jezusie Chrystusie: „On bowiem jest naszym pokojem. On, który obie części [ludzkości] uczynił jednością, bo zburzył rozdzielający je mur – wrogość. W swym ciele pozbawił On mocy Prawo przykazań, wyrażone w zarządzeniach, aby z dwóch [rodzajów ludzi] stworzyć w sobie jednego nowego człowieka, wprowadzając pokój, i [w ten sposób] jednych, jak i drugich znów pojednać z Bogiem w jednym Ciele przez krzyż, w sobie zadawszy śmierć wrogości”. Ef 2,14-16

20121024-171635.jpg

20121024-171711.jpg

20121024-171819.jpg

20121024-171905.jpg

20121024-172013.jpg

20121024-172224.jpg

20121024-172327.jpg

20121024-172434.jpg

20121024-172703.jpg

20121024-173209.jpg

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 24/10/2012 w Uncategorized

 

„Dayenu, dayenu… Juz by wystarczyło, już by wystarczyło…”.

Dayenu (Hebrajskie: דַּיֵּנוּ) to pieśń śpiewana przez Żydów podczas Paschy. Słowo „Dayenu” znaczy „już by wystarczyło”. Ta tradycyjna pieśń ze święta Paschy ma ponad tysiac lat. Wzywa do wdzięczności Bogu za wszystkie dary, którymi obdarzył Naród Wybrany, wyzwalajac go z niewoli egipskiej, dajac mu Torę i Szabat. Gdyby Bóg dał tylko jeden, najmniejszy dar – juz by wystarczyło. Słowa pieśni sławią wszystkie łaski, którymi Pan pobłogosławił Swój lud.

Pieśń pojawia się w haggadah przy wspominaniu wyjścia z Egiptu i przed wyjaśnieniem Paschy. Coraz częściej też przychodzi mi na myśl tu, w mojej misji na Haiti: „Dayenu, dayenu… juz by wystarczyło, już by wystarczyło…”

Ku mojej radości na naszej drodze na Haiti często spotykamy ludzi, którzy są tutaj na drodze odnowy chrztu – Drodze Neokatechumenalnej. Cieszę się bardzo z tych spotkań i możliwości dzielenia się tym, czym tu żyjemy. Dodatkowo to, co w tych dniach słyszymy od Ojców Synodalnych zgromadzonych w Rzymie o „fundamentalnym miejscu Kerygmatu w przepowiadaniu Ewangelii” jest jasnym znakiem dla wspólnot neokatechumenalnych i potwierdzeniem ze strony Kościoła, że idą właściwa drogą.

Ostatnie moje i s. Marilyn spotkanie z braćmi i siostrami z Drogi miało miejsce w rezydencji Nuncjusza w Port-au-Prince. Byłyśmy tam wczoraj. Spotkałyśmy u Biskupa siostrę zakonną, Siostrę Julissę z Dominikany, która jest również na Drodze. Mam nadzieję, że w przyszłości będziemy miały możliwość współpracować ze wspólnotami neokatechumenalnymi i dzielić nasz entuzjazm i doświadczenia dotyczące ewangelizacji. To ważne dla mnie i s. Marilyn również tak po ludzku: w tym ciągle jeszcze niezananym dla nas miejscu Pan nas poprzedza i przygotował życzliwych nam ludzi, o których wiemy, że można im ufać i na których w potrzebie będzie można się oprzeć. Kolejne błogosławieństwo, które na nas tu czekało… „Dayenu…”

20121023-192110.jpg

20121023-192206.jpg

20121023-192230.jpg

20121023-192257.jpg

20121023-192531.jpg

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 23/10/2012 w Uncategorized