RSS

Archiwa miesięczne: Kwiecień 2013

Jeśli Pan nie wybuduje domu, na prożno trudzą się ci, którzy go wznoszą (Ps127,1)

Dziś, 30 kwietnia, diecezja Jacmel przeżywa wielką radość: poświęcony został kamień węgielny pod nową katedrę. Oberzałyśmy dokładnie plany – katedra ma zostać wybudowana w 8 miesięcy. Na dzisiejszą uroczystość przybyli goście ze Stanów Zjednoczonych, reprezentujący Konferencję Biskupów Amerykańskich, która finansuję tę budowę. Między innymi arcybiskup Miami. Ku mojemu zaskoczeniu, biskup nazywa się… Tomasz Wenski i świetnie mówi po polsku! W delegacji przyleciała również s. Elizabeth, która jest w Miami kanclerzem kurii. Spotkałyśmy się także z nuncjuszem biskupem Bernardito Auza i biskupem seniorem Port-au-Prince, Josephem Lafontant (poznaliśmy się na początku naszego pobytu na Haiti).

Goszcząc dzisiaj na tej uroczystości, zdałyśmy sobie sprawę, że teren, na którym (mamy nadzieję wkrótce!) rozpocznie się budowa naszego nowego klasztoru, jest położony bardzo blisko katedry – ucieszyłam się: to będzie nasz kościół parafialny!

Kiedy wieczorem wracałyśmy pieszo, miałyśmy przygodę: zatrzymał się przy nas samochod policji. Chwila niepokoju i… policjanci podwieźli nas do domu 🙂

20130430-190923.jpg

20130430-191019.jpg

20130430-191108.jpg

20130430-191221.jpg

20130430-191304.jpg

20130430-191336.jpg

20130430-191408.jpg

20130430-191434.jpg

20130430-191624.jpg

20130430-192041.jpg

Reklamy
 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 30/04/2013 w Uncategorized

 

Ryż i fasola…

Wczoraj podjęłyśmy decyzję: poprosimy żonę naszego gospodarza terenu, by ugotowała coś dla naszych uczniów. Radość na ich twarzach i w głosie pokazała, że postąpiłyśmy słusznie. To tylko ryż z fasolą, nie jesteśmy nawet pewne, czy będzie nas stać choćby i na taki posiłek dla 30 osób codziennie, ale postanowiłyśmy, że trzeba to robić. Jutro idziemy na targowisko po worek ryżu i fasolę….

20130425-214935.jpg

20130425-215016.jpg

20130425-215111.jpg

20130425-215155.jpg

20130425-220341.jpg

20130425-220416.jpg

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 25/04/2013 w Uncategorized

 

Cuda nasze powszednie…

Przygotowanie do lekcji czasami stanowi dla nas prawdziwe wyzwanie. Tak było na przykład wczoraj, gdy musiałyśmy zaostrzyć dziesiątki ołówków. Potrzebowałyśmy temperówki. Jesteśmy przyzwyczajone do elektrycznych temperówek i ołówków, które nie potrzebują ostrzenia. A zresztą dla Polaka czy Amerykanina temperówka to nie problem. Tutaj – jak za dawnych lat: ołówki z drewna i… zero temperówki (kto i po co miałby pamiętać o zapakowaniu do kontenera temperówki?!). Z przedszkola znajdującego się pod nami pożyczyłyśmy więc malutką temperówkę, która… zepsuła się po jednym ołówku. Szukałyśmy temperówki w całym Jacmel, ale w jedynym sklepie przypominającym trochę polski papierniczy powiedziano nam, że się „właśnie skończyły”. Musiałyśmy więc ostrzyć ołówki nożem – mrówcza praca.

Po południu, gdy pojechałyśmy jeszcze trochę poszperać w kontenerze, znalazłyśmy… TEMPERÓWKI I OŁÓWKI NIEWYMAGAJĄCE OSTRZENIA! Wcześniej byłyśmy PEWNE, że nic tam takiego nie ma! Zresztą przeszukiwałyśmy nasze „resztki” w kontenerze już wiele razy i wydawało nam się, że znamy jego zawartość!

Wierzymy w Anioły, a Wy?

20130425-212636.jpg

20130425-212720.jpg

20130425-212755.jpg

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 25/04/2013 w Uncategorized

 

Rozeznajemy…

Codziennie modlimy się, abyśmy wiedziały, co mamy robić, a czego nie. Wcale nie jest to łatwe do rozeznania. Próbujemy słuchać głosu Dobrego Pasterza na różne sposoby, także w wydarzeniach codziennego życia i ludziach, których spotykamy.

Jest wiele potrzeb wokół nas. Jedną z nich, wydaje się że palącą, jest stworzenie mobilnego ambulatorium, które by docierało w góry do tych, którzy nie mają żadnej pomocy medycznej. Prosimy, módlcie się razem z nami, aby stało się to rzeczywistością, jeśli taka jest wola Pana.

Widzimy też, że wielką potrzebą młodych jest tu posiadanie umiejetności, które pozwolą im wykonywać jakiś zawód i zarabiać na utrzymanie. Robimy już coś w tym kierunku: znajomość angielskiego i obsługi komputera mogą otworzyć młodzieży drogę do lepszej przyszłości. Z tego właśnie powodu zapraszamy dzieciaki na nasze lekcje. Mamy ponad 20 uczniów, którzy przychodzą bardzo wiernie. Zapotrzebowanie stale rośnie, a kończą się nasze możliwości. Niestety: niedawno musiałyśmy odmówić kolejnej grupie młodych chłopców. Widzimy, jak bardzo przydaliby się tu wolontariusze, którzy mogliby uczyć…

Innym wyzwaniem jest głód. Nasi uczniowie przychodza do nas tak głodni, że nie są w stanie skupić sie na czymkolwiek. Bardzo nas to smuci. Zwłaszcza, że niewiele możemy zrobić. Przed południem przygotowujemy materiały na nasze lekcje, prowadzimy dom, załatwiamy różne sprawy, spotykamy się z ludźmi, odwiedzamy różne miejsca. Dla siebie gotujemy byle jak. We dwie nie jesteśmy w stanie gotować również dla wszystkich naszych gości i podopiecznych, ze względów organizacyjnych, ale i finansowych. Zastanawiamy się, co robić. Dodatkowo mamy świadomość, że jeśli zaczniemy wydawać darmowe posiłki, tłum głodnych szybko urośnie. Tutaj naprawdę ludzie nie mają co jeść. Z drugiej strony, jak można nie karmić głodnych dzieci?! Teraz dzielimy się tym, co mamy, staramy sie gotować więcej niż tylko dla nas, pamiętając o naszych uczniach, ale i by być gotowym nakarmić każdego, kto przyjdzie i o to poprosi. A dzieje się tak często: w ciągu dnia i wieczorami do naszych drzwi pukają różni ludzie, prosząc o coś do jedzenia. Módlcie się z nami, abyśmy wiedziały, co robić.

Wierząc, że najlepiej dla Haitańczyków jest dawać im wędkę, rozważamy założenie szkółki krawieckiej. W naszym kontenerze (którego zawartość powoli się wyczerpuje) mamy jeszcze 2 maszyny do szycia i bardzo dużo tkanin, które podarował nam ktoś ze Stanów. Jednak są to tylko „felicjańskie” kolory: brazowy, beżowy, biały i czarny. Dziś mechanik sprawdził stan techniczny maszyn i okazało się, że są dobre. Za sprawdzenie wziął od nas małą fortunę. Na tym i na innych przykładach widzimy, na czym polega haitański problem: Haitańczycy to rzesza głodujących nędzarzy i garstka ludzi bajecznie bogatych. Między tymi dwoma grupami znajdują się jeszcze ci, którzy mają władzę albo zawód, który daje im możliwość zarabiania. Kiedy zdaje się im, że są niezastąpieni (a często tak niestetety jest) – są bezwględni w pobieraniu od innych pieniędzy. Trochę ich rozumiemy: pewnie mają na utrzymaniu rodziny i niewielu „klientów”, z których mogą zedrzeć… Na Haiti na żywym organizmie można zaobserwować, czym jest walka o byt…

Wiemy, że jeśli uda nam się uruchomić szkółkę krawiecką, będziemy potrzebowały wiecej maszyn. Potrzeby Haiti są niewyobrażalne. Rozmawiałyśmy już wstępnie z kimś, kto może prowadzić taką szkołę. Prosimy Was o modlitwę także w tej sprawie.

20130423-224142.jpg

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 23/04/2013 w Uncategorized

 

Uniwersytet Notre Dame w Jacmel – Wydział Pielęgniarstwa

Kilka dni temu, w sobotę, miałyśmy możliwość odwiedzenia Wydziału Pielęgniarstwa na Uniwersytecie Notre Dame w Jacmel, gdzie studiuje nasza przyjaciółka Klara. Znam wydziały pielęgniarstwa w felicjańskch szkołach wyższych w Stanach. To, co zobaczyłam tutaj, z jednej strony mnie zasmuciło: jak całe Haiti, i Uniwersytet jest ubogi. Brakuje pomocy naukowych, laboratoriów, książek. Budynek Uniwersytetu został zniszczony w czasie trzesienia ziemi w 2010 r. Zajęcia odbywają się w strasznych warunkach, w barakach, budowanych jako rozwiązanie prowizoryczne, nastepnie jeszcze zniszczonych podczas ostatniego huraganu Sandy.

Ale nawet ta kumulacja nieszczęść nie złamała ludzi i szkoła nie została zamknięta. Skarbem Haiti są ludzie. Studenci uczą sie z francuskich i angielskich podręczników i plansz. Prócz kreolskiego muszą więc znać jeszcze te dwa języki. Nauczyciele i studenci pracują z wielkim zaangażowaniem i poświęceniem. Zajęcia przeprowadzone są w pomieszczeniach w większości bez ścian. Laboratorium ma tylko jeden fantom i prawie nic wiecej… Na półkach widziałyśmy trochę opakowań po lekach. Biblioteka – kilka półek z podręcznikami w j. francuskim, angielskim i hiszpańskim. Studenci, których nie stać na kupienie ksiażek i ci, którzy nie mają w domu prądu, uczą się tutaj.

Uczestniczyłyśmy w Eucharysti dla pierwszych klas pielęgniarstwa, sprawowanej z okazji wręczenia studentkom ich strojów pielegniarskich, których będą używać w pracy. Na pierwszym roku studiuje około 80 dziewczyn. Śpiewały pięknie! Biskup Launay mówił o ich misji: jako chrześcijanie mają nieść zdrowie duszy, a jako pielęgniarki – zdrowie dla ciała.

Marzymy o tym, aby pewnego dnia nasze felicjańskie szkoły wyższe – Uniwersytet Madonna i Felician College – mogły podjąć współpracę z Uniwesytetem Notre Dame w Jacmel…

20130421-205401.jpg

20130421-205609.jpg

20130421-205731.jpg

20130421-205838.jpg

20130421-205926.jpg

20130421-210233.jpg

20130421-210309.jpg

20130421-210550.jpg

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 21/04/2013 w Uncategorized

 

20 rocznica beatyfikacji błogosławionej Matki Angeli

Dziś, w łączności ze wszystkimi felicjankami na świecie, dziękowałyśmy Bogu za naszą Założycielkę, bł. Angelę Truszkowską. W naszej kaplicy miałyśmy mszę św. w intencji Sióstr i Zgromadzenia. Z okazji święta upiekłyśmy ciastka dla naszych dzieciaków, aby i z nimi świętować ten dzień.

20 lat temu razem z wieloma Siostrami byłam w Rzymie. Co ciekawe, poleciałam tam ze Stanów, gdzie w tym czasie studiowałam. Była piękna włoska wiosna, mnóstwo ludzi na Placu św. Piotra i papież, dziś błogosławiony, Jan Paweł II… Nigdy nie zapomnę tych dni…

20130418-222135.jpg

20130418-222223.jpg

20130418-222423.jpg

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 18/04/2013 w Uncategorized

 

Matka Angela… dla świata

W tę wigilię 20. rocznicy beatyfikacji błogosławionej Marii Angeli myślimy o dzieciach z ulic Warszawy, które Matka gromadziła. Czujemy tutaj jej obecność. Wiele haitańskich dzieciaków przychodzi do nas bez butów albo ich buty są prawie bez podeszwy… Nie znają żadnych modlitw, nawet nie umieją się przeżegnać. Tutaj potrzeba Matki Angeli…

Dzisiaj przeniosłyśmy zajęcia z angielskiego do szkoły, która mieści się pod naszym mieszkaniem, bo u siebie mamy już za mało miejsca na wciąż rosnącą grupę. Nie jest łatwo prowadzić zajęcia dla tak zróżnicowanych wiekowo dzieciaków (od 10 do 19 lat). Widzimy, że mimo różnych trudności, nasi uczniowie przychodzą bardzo chętnie, uczestniczą we wszystkich zajęciach i naprawdę bardzo gorliwie się uczą. Nie możemy się doczekać, kiedy bedziemy mogły przywieźć ze Stanów resztę laptopów do nauki. Kilka minut, które każdy z nich może spędzić przy komputerze na nauce ze specjalnym programem, jest dla nich wielką nagrodą. W ten sposób uczą się także obsługi komputera. My w tym czasie uczymy się od dzieciaków kreolskiego.

20130417-220736.jpg

20130417-220813.jpg

20130417-220830.jpg

20130417-220919.jpg

20130417-220951.jpg

20130417-221022.jpg

20130417-221051.jpg

20130417-221124.jpg

20130417-221145.jpg

20130417-221204.jpg

20130417-221257.jpg

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 17/04/2013 w Uncategorized