RSS

Archiwa miesięczne: Maj 2015

Człowiek planuje…

Jest takie powiedzenie: „Człowiek planuje, Pan Bóg kieruje”. Dziś miałyśmy zaplanowany cały dzień w szczegółach. Od rana, zamiast lekcji, pracowałyśmy z naszą nauczycielką nad nabożeństwem pokutnym po kreolsku na piątkową liturgię. Potem miałyśmy szybko upiec ciasto na  popołudniowe spotkanie z ekipą medyczną. Gdzieś pomiędzy miał być jakiś szybki obiad dla nas, s. Marilyn miała zawieźć jednego chłopca na egzamin, a ja sprzątać pokój gościnny. Zdążyłyśmy tylko skończyć poranną lekcję, kiedy rozległo się pukanie. Dwóch małych sasiadów z przeciwka stało przed drzwiami. Mama gdzieś poszła i zostali sami, niby pod okiem jakiejś sąsiadki. A niespełna trzyletni Jolandez wyglądał dziwnie: miał szklane oczy i słaniał się na nogach. Pozwoliłyśmy im wejść zaniepokojone.  Zmierzyłyśmy mu temperaturę – miał prawie 39C. Próbowałam mu dać pić, ale nie chciał. Na szczęście na dole była jedna z naszych lekarek. Zajęła się nim. Zaczęłyśmy szukać matki, bo lekarka miała różne pytania, a stan dziecka był naprawdę niepokojący. Na Haiti kobiety pozbawione rodziny i pieniędzy bardzo często zostawiają dzieci same. Starsze opiekują się młodszymi. W tym wypadku pięciolatek opiekował się trzylatkiem! Zachował się zresztą bardzo przytomnie: kiedy brat zaczął się dziwnie wyglądać, przyprowadził go do nas…

Mijały godziny, a matki nie było.

Lekarka zauważyła ranę na stopie Jolandeza. Okazuje się, że kilka dni temu wszedł na żarzące się węgle. Może rana była przyczyną gorączki.

Pół dnia spędziłyśmy na robieniu chłopcu okładów z mokrych ręczników, żeby zbić temperaturę. W końcu matka się znalazła – poszła prać nad rzekę, a to zajmuje cały dzień…

Była to ciekawa lekcja dla nas: może właśnie na tym polega nasz apostolat obecności?  

 

Reklamy
 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 30/05/2015 w Uncategorized

 

„Chcę widzieć…” Mk 10, 51

W ostatnim czasie jesteśmy bardzo zajęte. Chcemy, by nasza młodzież przystąpiła na Boże Ciało do pierwszej spowiedzi i komunii św. Prócz wszystkich naszych innych zajęć, mamy z nimi spotkania codziennie – czasem w dwóch grupach. Przygotowanie zakończy się trzydniowymi rekolekcjami, w czasie których przystąpią do sakramentu pokuty, a na zakończenie będzie Eucharystia uroczystości Bożego Ciała. W całym przedsięwzięciu mamy świetną pomoc: Ksiądz Elicien – nasz sąsiad, James Pierre – który przygotowuje się do wstąpienia do seminarium, i madam Omanie. Prowadzą część katechez i śpiewy. Uczą naszych podopiecznych, ale i my się wiele od nich uczymy.

W czwartki mamy też katechezę dla dzieci. Dziś przeżywałyśmy z nimi na różne sposoby ewangelię o ślepcu. Uczyliśmy się wołać o uzdrowienie, jak ślepiec Bartymeusz. 

   

  

   

       

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 29/05/2015 w Uncategorized

 

Madonna University poszerza działalność na Haiti

Dziś odwiedzili nas Don i Paul, profesorowie z Madonna University. Wcześniej kilka dni spędzili już w Port-au-Prince, rekrutując studentów na następny rok do programu, który Madonna University tam prowadzi. Celem ich wizyty w Jacmel było spotkanie z biskupem i zarządem Uniwersytetu Notre Dame, z którym planują współpracę i nowy kierunek edukacji dla młodzieży – hotelarstwo. Uważamy, że to świetny pomysł: Jacmel było przed trzęsieniem ziemi znanym miastem turystycznym. Jego położenie nad Morzem Karaibskim i liczne plaże sprzyjają rozwojowi turystyki. Widzimy, że hotelarskie wykształcenie mogłoby dać pracę wielu młodym tutaj. Cieszymy się, że felicjanki poszerzają swoją działalność na Haiti i poprzez felicjański uniwersytet na nowych polach będą pracować nad zmianą oblicza tej ziemi…

 

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 25/05/2015 w Uncategorized

 

Otwierają się nowe możliwości

Znamy dobrze powiedzenie: ” Daj człowiekowi rybę, a nakarmisz go na jeden dzień, naucz go jak łowić ryby, a dasz mu pokarm na całe zycie”. 

To właśnie próbujemy robić z kobietami, które u nas uczą się czytania i pisania. Przez prawie trzy ostatnie miesiące wiernie przychodzą na lekcje dwa razy w tygodniu. Już teraz się cieszą, że są w stanie z łatwością podpisać swoje nowe zeszyty i dokumenty. Jakiś czas temu zauważyłyśmy, że jedna z pań ma większe niź pozostałe kłopoty z pisaniem. Pochylała głowę tak bardzo, że prawie dotykała nosem stołu. Okazało się, że nie widzi. Tanie okulary, kupione w Stanach, zmieniły całkowicie jej sytuację.  Teraz wszystkie kobiety są szczęśliwe, że świat, który był przed nimi zamknięty, powoli się otwiera. Modlimy się, abyśmy mogły ten program nie tylko kontynuować, ale także poszerzyć, bo potrzeby są wielkie. 

  
   

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 16/05/2015 w Uncategorized

 

Daniel otrzymuje nogę

Pewnie pamiętacie Daniela Gedeona, malarza, który pomaga nam w pracy z młodymi, rozwijając ich talenty artystyczne. W marcu zabrałyśmy Daniela do szpitala Bernard Mevs w Port-au-Prince, aby zamówić dla niego protezę. 17 kwietnia była gotowa. Po kilku tygodniach musiał jeszcze raz wrócić do szpitala na dopasowanie. 8 maja pojechał z nami do Port-au-Prince, aby odebrać nową lekką protezę. Dziękujemy panu doktorowi Thomasowi Illwalla za jego pracę. Jesteśmy też wdzięczne organizacji Rycerze Kolumba, która założyła i prowadzi to tak potrzebne na Haiti dzieło.

Tego dnia miałyśmy dla Daniela także niespodziankę od S. Francis, która z kilku obrazów Daniela zrobiła piękne kartki. Daniel był zdumiony i bardzo szczęśliwy 🙂

  
  
  
  
 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 16/05/2015 w Uncategorized

 

Mokre powitanie….

W piątek 1. maja wróciłyśmy do Jacmel. Podróż była dobra, tym razem bez opóźnień, zagubionego bagażu i innych przygód. 

Na sobotę zaplanowałyśmy sprzątanie: duża rzecz po trzech tygodniach nieobecności. Zaczęłyśmy od rozpakowania – ze Stanów przywozimy zawsze sporo walizek różnych darów dla naszych podopiecznych. Kiedy wkładałam puste walizki do schowka, popchnęlam jedną z przebiegających tam rur (nasz schowek był kiedyś toaletą). Woda chlusnęła na mnie i na wszystko, co było w schowku! Z jednej strony to był straszny widok, z drugiej – byłam w szoku, że to w ogóle jest możliwe! Tu ciągle brakuje wody, a kiedy napełnimy zbiornik na dachu, z kranów woda ledwo ciurka i kończy się zawsze niespodziewanie i zawsze w nieodpowiednim momencie. Tym razem trysnęła z przerwanej rury jak z fontanny i lała się mimo prob zatamowania wycieku!

Zanim zdążyłyśmy cokolwiek zrobić – była już wszędzie: w naszej sypialni (która jest trochę niżej), w kaplicy i pokoju s. Janet. W panice nie wiedziałysmy, gdzie szukać jakiegoś zaworu. S. Marilyn próbowała zatykać rurę dłońmi i jakąś szmatą, a ja biegałam po domu w poszukiwaniu zaworu. Wszystko, co było w pobliżu i na podłodze – stało w wodzie.

Bezradna zadzwoniłam po hydraulika. Dzięki Bogu byl dostępny, przyjechał bardzo szybko i znalazł zawór.

Całą sobotę spędziłyśmy na sprzątaniu: woda dostała się do wszystkich pomieszczeń… Na Haiti wody albo nie ma, albo jest jej trochę za dużo 😉

   

       

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 03/05/2015 w Uncategorized