RSS

Archiwa miesięczne: Marzec 2017

Kubańczycy

We wtorek, gdy zabierałyśmy się za jakąś wcześniej zaplanowaną pracę, nawiedzili nas niespodziewani goście: dwie Haitanki i troje lekarzy z Kuby. Prowadzą mały szpitalik w miescowości Kay Jacmel, położonej kilka kilometrów od Jacmel. Jest to placówka dla ubogich, założona przez rząd Kuby po trzęsieniu ziemi z 2010 roku.

Lekarze, którzy nas odwiedzili, są tu na dwuletnim kontrakcie, potem przyjadą kolejni – tak funkcjonuje ich misja. Ponieważ miałyśmy jeszcze trochę materiałów medycznych z ostatniego kontenera i sporo leków pozostawionych przez lekarzy-wolontariuszy ze Stanów, mogłyśmy się podzielić z Kubańczykami. Odwiedziłyśmy ich dwa dni pózniej. Pokazali nam cały szpital, włącznie z salą operacyjną. Mieszkają w bardzo skromnych warunkach, po trzech w jednym pokoju. Właściwie można powiedzieć, że żyją w równej biedzie, jak ich pacjenci. Rząd Kuby ogranicza się do opłacenia im podróży i zapewnienia podstawowego sprzętu medycznego. W pierwszym odruchu, kiedy zobaczyłam coś w rodzaju ołtarzyka ze zdjęciem Fidela Castro (przedostatnie zdjęcie), zaczęłam ich wypytywać o komunizm. Odpowiadali wyuczonymi formułkami. Może zresztą szczerze wierzą, że ich ustrój jest dobry? Kiedy widzą, jak funkcjonuje Haiti, może nawet sądzą, że to, co dzieje się u nich, to przedsionek raju? Zrezygnowałam z tej rozmowy – niewykluczone, że są tu pilnowani czy szpiegowani, a przecież na Kubie zostały ich rodziny. 

Na ostatnim zdjęciu to my! 😉 (zwiedzamy salę operacyjną).



Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 31/03/2017 w Uncategorized

 

Wczorajsza homilia Franciszka – super!

„Jakie to piękne, Jezus zawsze nas pyta: «chcesz być uzdrowiony? Chcesz być szczęśliwy? Pragniesz, aby twoje życie było lepsze? Chcesz być pełen Ducha Świętego? Chcesz wyzdrowieć?» – to słowa Jezusa… Wszyscy inni, którzy się tam znajdowali – chorzy, niewidomi, chromi, paralitycy – odpowiedzieliby: «tak, Panie, tak!». Ten człowiek jest jednak trochę dziwny i odpowiada Jezusowi: «Panie, nie mam człowieka, aby mnie wprowadził do sadzawki, gdy nastąpi poruszenie wody. W czasie, kiedy ja dochodzę, inny wstępują przede mną». Owa odpowiedź to narzekanie: «zobacz Panie, jakże niedobre, niesprawiedliwe dla mnie jest życie. Wszyscy inni mogą wejść [do sadzawki] i zostać uzdrowionymi, a ja od 38 lat próbuję i nic…»” – mówił Ojciec Święty.

Papież porównał tego człowieka do drzewa zasadzonego nad płynącą wodą, które ma jednak uschłe korzenie. Nie sięgają one wody i stąd nie mogą z niej czerpać życia.

„Widać to w zachowaniu, w narzekaniu oraz w próbie obarczenia winą drugiego człowieka: «są inni, którzy wchodzą przede mną, ja jestem biedaczyną już od 38 lat…». To brzydki grzech, grzech zgnuśnienia. Ten człowiek był chory nie tyle z powodu paraliżu, ale ze zgnuśnienia, które jest gorsze niż letnie serce, jest jeszcze gorsze. Wprawdzie żyje, ale chociaż żyje to nie ma ochoty, aby iść dalej, nie ma ochoty, aby cokolwiek w życiu zrobić, zapomniał o radości życia. Ten człowiek nawet nie znał słowa radość, zagubił je. To jest grzech. To obrzydliwa choroba. «Ale tak mi jest wygodnie, jestem do tego przyzwyczajony… Bo życie obeszło się ze mną niesprawiedliwie…». To chowanie uraz, zgorzkniałe serce” – powiedział Papież.Franciszek zaznaczył, że Chrystus nie upomniał paralityka, ale kazał mu wziąć nosze, na których leżał i zacząć chodzić. Uzdrowiony nawet nie podziękował Jezusowi, nawet Go nie zapytał o imię i nie wiedział, kto go uleczył. Wstał w swym zgnuśnieniu, które sprawia, że „żyje się, ponieważ tlen jest gratis”, „żyje się, patrząc na innych, którzy są szczęśliwsi niż ja” i żyje się w smutku, zapominając o radości. „Zgnuśnienie bowiem – mówił Papież – to grzech, który paraliżuje”. Jezus patrzy na nas, grzeszników, także dziś i mówi, abyśmy się podnieśli i zaczęli żyć.

„Dziś Pan mówi do każdego z nas: «wstań, weź życie takim, jakie jest; piękne, brzydkie, niezależnie jakie jest, weź je i idź dalej. Nie bój się, idź dalej z twoimi noszami». «Ależ Panie, to nie są najlepsze nosze, najnowszy ich model…». Mimo to idź! Z tymi być może starymi noszami, ale idź dalej! To jest twoje życie, to jest twoja radość. «Chcesz wyzdrowieć?» – to pierwsze pytanie, które dziś zadaje ci Jezus. «Tak Panie». «Wstań!». W antyfonie na rozpoczęcie Mszy był taki piękny początek: «Spragnieni, przyjdźcie do wody – woda jest gratis, bezpłatna – pijcie z radością». Jeśli powiemy Panu: «tak, chcę wyzdrowieć. Tak Panie, pomóż mi, chcę się podnieść» to doświadczymy radości zbawienia” – zakończył Papież.

Przytoczone za Radiem Watykańskim

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 29/03/2017 w Uncategorized

 

Ich pierwsze mieszkanie

Matka Monaszki dzięki pracy w naszej kuchni wynajęła wreszcie jakiś dach nad głową. Jej dzieci tak się z tego cieszyły, że dziś nie przyszly nawet na jedzenie, żeby pobyć razem w pierwszym chyba w ich życiu „rodzinnym domu”…



 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 29/03/2017 w Uncategorized

 

Uczesanie

Zaplatanie gęstych i sztywnych włosów Haitanek zajmuje wiele czasu i wymaga zaangażowania wielu rąk, dlatego nie robi się tego na co dzień, tylko raz na… sama nie wiem, ale widujemy to bardzo rzadko i zawsze jest towarzyskim wydarzeniem 😉



 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 29/03/2017 w Uncategorized

 

Wielkie Czarne Bzzzz

Przykro nam, żuczku, że w panice odebrałyśmy ci życie… Ale trudno nie panikować, kiedy niespodziewanie do pokoju wlatuje coś, co brzmi, jak śmigłowiec 😔

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 29/03/2017 w Uncategorized

 

J 5,1-3a.5-16

Ewangelia o stawaniu w prawdzie, o relacji. Można doświadczyć łask, nawet uzdrowienia ciała, a jednak pozostać chromym wewnętrznie, jak człowiek z tej ewangelii… Można spotkać Jezusa i nadal żyć skulonym i pokurczonym do tego stopnia, by wystąpić przeciw temu, który obdarował, wyciągnął pomocną dłoń, przywrócił do życia. Bo do pełnego uzdrowienia potrzebny jest udział człowieka – uznanie swojej choroby, spojrzenie głębiej na jej przyczyny. Wydawało się, że bohater historii opowiedzianej przez ewangelistę rozumiał swoją sytuację: „nie mam człowieka, aby mnie wprowadził do sadzawki, gdy nastąpi poruszenie wody.” W rzeczywistości skupił się tylko na tym czego, sam potrzebował. Nie wszedł w żadną relację z drugim. Mimo tej jego postawy Jezus odnalazł go ponownie i dał mu kolejną szansę. Ale on i z niej nie skorzystał: dostał, czego pragnął, więc tylko „odszedł i doniósł żydom, że to Jezus go uzdrowił. I dlatego żydzi prześladowali Jezusa…”

To historia, która bardzo przypomina mi sytuację wielu ludzi na Haiti. Spotkałyśmy tu ludzi, którym pomagamy, bo widzimy ich nędzę i cierpienie.  Są wśród nich tacy, z którymi nawiązujemy relacje, czasem przyjaźnimy się, idziemy razem. Ale nierzadko spotykamy też takich, którzy tylko chcą brać. Kłamią i oszukują, dostają po co przyszli i odchodzą. Aż do następnego nieszczęścia, które ich dotknie.  Wczoraj wróciła do nas Debbie. To bardzo zdolna 15-latka. Odkąd ją znamy, cały czas kłamie i oszukuje. Naciągnęła nas na pomoc wiele razy. Ostatnio, gdy dałyśmy jej środki na opłacenie szkoły, uciekła z domu i nie było jej ponad 2 miesiące. Ponoć była w porcie San Mark. Nawet nie chcemy się domyślać, co tam robiła. Wróciła wczoraj, ale boi się wrócić do matki. Tuła się po znajomych. Dziewczyna, która nawet gdy otrzymuje to, co chce,  nie jest szczęśliwa. Szuka, pragnie, marzy, ale nie ma żadnych relacji z ludźmi ani Bogiem, bierze, ale nic nie daje. Szuka, ale nie znajduje, bo szuka nie tam, gdzie trzeba… A Jezus ostrzega: ” Oto wyzdrowiałeś. Nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło”…
J 5,1-3a.5-16: „Było święto żydowskie i Jezus udał się do Jerozolimy. W Jerozolimie zaś znajduje się sadzawka Owcza, nazwana po hebrajsku Betesda, zaopatrzona w pięć krużganków. Wśród nich leżało mnóstwo chorych: niewidomych, chromych, sparaliżowanych. Znajdował się tam pewien człowiek, który już od lat trzydziestu ośmiu cierpiał na swoją chorobę. Gdy Jezus ujrzał go leżącego i poznał, że czeka już długi czas, rzekł do niego: Czy chcesz stać się zdrowym? Odpowiedział Mu chory: Panie, nie mam człowieka, aby mnie wprowadził do sadzawki, gdy nastąpi poruszenie wody. Gdy ja sam już dochodzę, inny wchodzi przede mną. Rzekł do niego Jezus: Wstań, weź swoje łoże i chodź! Natychmiast wyzdrowiał ów człowiek, wziął swoje łoże i chodził. Jednakże dnia tego był szabat. Rzekli więc Żydzi do uzdrowionego: Dziś jest szabat, nie wolno ci nieść twojego łoża. On im odpowiedział: Ten, który mnie uzdrowił, rzekł do mnie: Weź swoje łoże i chodź. Pytali go więc: Cóż to za człowiek ci powiedział: Weź i chodź? Lecz uzdrowiony nie wiedział, kim On jest; albowiem Jezus odsunął się od tłumu, który był w tym miejscu. Potem Jezus znalazł go w świątyni i rzekł do niego: Oto wyzdrowiałeś. Nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło. Człowiek ów odszedł i doniósł Żydom, że to Jezus go uzdrowił. I dlatego Żydzi prześladowali Jezusa, że to uczynił w szabat”.

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 29/03/2017 w Uncategorized

 

„Badajcie, co jest miłe Panu…” (Ef 5, 10)

Edlin pojawiła się w naszym sąsiedztwie na początku roku szkolnego. Właściwie to najpierw jej dzieci: Monaszka i Shelton. Niedożywione, bose i w łachmanach. Od nich dowiedziałyśmy się, że przenieśli się tutaj z gór, aby dzieci mogły chodzić do szkoły. W wiosce w górach pozostała jeszcze co najmniej jedna córka, nastolatka. I tak już od 7 miesięcy Edlin i dwójka dzieci tułają się po Jacmel. Matki nie stać na wynajęcie kąta, gdzie mogliby nocować.

Dwa miesiace temu odkryłyśmy, że Edlin znowu jest w ciąży i to ciąży z powikłaniami. Jestem już piąty rok na Haiti i nie jest dla mnie tajemnicą, jak te kobiety żyją: bez mieszkania, pracy, bez żadnej własności, a jednak żyją. Przynajmniej część z nich sprzedaje swoje ciało… Wiele razy mam pokusę osądzać je i potępiać: jak można tak niefrasobliwie powoływać na świat kolejne głodujące dzieci?! Jak można, zamiast znaleźć uczciwą pracę, prostytuować się za parę groszy?! Jakimi ludźmi są ci Haitańczycy?!

Z drugiej strony wiem, że to postawa faryzeuszy z dzisiejszej ewangelii: „Cały urodziłeś się w grzechach, a śmiesz nas pouczać?” (J 9, 34). Ponieważ gardzili biedakiem, odrzucili też Jezusa i swoje zbawienie.

Jezus nie brzydził się żebrzącym ślepcem. Choć pewnie ślepiec śmierdział, może większość przechodniów uważała jego wygląd i życie za odrażające, Jezus się zatrzymał, rozmawiał z nim i pomógł mu odzyskać godność. Nawet uczniowie pytali: „Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomym – on czy jego rodzice?” (J 9, 2). Mamy skłonność doszukiwania się winy w cierpieniu. Bieda „zawiniona” rozgrzesza nas z tego, że nie pomagamy. Jezus odpowiada apostołom: „Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale /stało się tak/, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Potrzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać” (J 9, 3-4).

Nie wiemy, jak długo będzie trwał „dzień”, kiedy jeszcze możemy ratować swoje dusze, zanim ten czas się nie skończy.

Ponieważ pomagamy dzieciom Edlin i widzimy, że jest dobrą matką, że zależy jej na dzieciach i stara się jak może, znalazłyśmy dla niej zajęcie w naszej Kuchni Matki Angeli. Dzięki temu mogła wynając pokój, aby zamieszkać razem z Monaszką i Sheltonem. 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 26/03/2017 w Uncategorized