RSS

Wigilia

Na Wigilię w naszym domu zawsze kogoś zapraszamy. Zwykle kogoś z ubogich z naszej wspólnoty. Tym razem była to Melinda -dziewczyna, ktora pracuje u nas w kuchni, jej brat Jean Phillippe, który chciałby zostać księdzem, i Carlo – dziecko, które przygarnęli, bo tutejszym zwyczajem podrzucił im je jakiś krewny „na trochę” („trochę” trwa już pół roku). Modlitwa, dzielenie się opłatkiem, kolędy, kolacja… i wzruszenie… Jak w każdej rodzinie…

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 26/12/2017 w Uncategorized

 

Nie zwlekaj dłużej, lecz przyjdź i zamieszkaj w człowieczych sercach

Życzymy Wam, Siostry i Bracia, słowami Biblii, aby w nadchodzącym roku „naród przeciw narodowi nie wznosił już oręża”. Tym, którzy cierpią nędzę, życzymy, by ich serca były przepełnione nadzieją. „Wyzwoli bowiem Pan wołającego biedaka i ubogiego, i bezbronnego. Zmiłuje się nad nędzarzem i biedakiem, i ocali życie ubogich. Uwolni ich życie od krzywdy i ucisku, a krew ich cenna będzie w Jego oczach”.

Przyjaciołom i Rodzinie życzymy, by nad Wami „wzeszła światłość Pana. I Jego chwała niech objawi się w Was”.

A wszystkim, z nami samymi na czele, życzymy, by Pan „zabrał nam serce kamienne, a dał nam serce z ciała”.

Błogosławionych Świąt Bożego Narodzenia!

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 24/12/2017 w Uncategorized

 

Cud Bożego Narodzenia

Ogladałyśmy niedawno z dziećmi film o cudach Bożego Narodzenia. Taki naiwny i sentymentalny. Czas Świąt, w którym spełniają się wszystkie życzenia. Jestem daleka od takiego patrzenia na Boże Narodzenie. Ale w naszym domu też wydarzył się cud – cud bożonarodzeniowy. Pamiętacie Christellę – dziewczynę, która w wielu 15 lat uciekła od „ciotki”, u której była darmową siłą roboczą. Szybko zaszła w ciążę, prawdopodobnie jedną po drugiej. Doświadczyła strasznej przemocy i upokorzenia, i znalazła się na ulicy. Urodziła dziecko, gdy mieszkała u kogoś na dachu. Pomogłyśmy jej znaleźć miejsce dla matki z dzieckiem. Uciekła stamtąd, znów wróciła do mężczyzny, który ją wykorzystywał. Przychodziła do nas po pomoc dla dziecka, a potem sprzedawała pampersy i mleko. Kłamała nieustannie, we wszystkim. Pomogłyśmy jej znaleźć miejsce dla dziecka zagłodzonego przez nią prawie na śmierć. Potem ona sama wróciła do tego miejsca, w którym już raz ją umieściłyśmy z dzieckiem i z którego uciekła.

Teraz przyszła powiedzieć, źe przebywa tam już ponad rok. Chodzi do 7 klasy do szkoły, a także w tym roku kończy kurs dla artystów. Uczyła się wyrobu biżuterii, sandałów i kobiecych ozdób. Wygląda całkiem inaczej.

Przyszła prosić o przebaczenie. Tak, właśnie tak. Nie o pieniądze, rzeczy, jedzenie, ale tylko o przebaczenie za wszystkie jej kłamstwa i zło, których doświadczyłyśmy od niej. Powiedziała, że zrozumiała, że byłyśmy dla niej bardziej matką niż jej własna matka, która ją porzuciła we wczesnym dzieciństwie. A ona była dla nas taka niewdzięczna. Powiedziała, że jest teraz innym człowiekiem i chce nas przeprosić i podziękować za tyle dobra. Wzruszyła mnie ta wizyta. Bożonarodzeniowy cud.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 18/12/2017 w Uncategorized

 

Moje Boże Narodzenie

Czytałam wczoraj czyjegoś bloga: piękny, przepełniony tęsknotą opis naszych polskich zwyczajów i tradycji bożonarodzeniowych, przechowywanych w rodzinie z pokolenia na pokolenie. Jak bardzo przypominał mi on moją rodzinę i podobne wspomnienia z dzieciństwa. Uświadomił mi, że i teraz jest we mnie tęsknota za tradycją, za tym, „jak kiedyś bywało”… Z jedną różnicą: dziś dla mnie te tradycje są puste, jeśli Boże Narodzenie nie jest celebracją tajemnicy zejścia Boga do ludzi. Dziś, bardziej niż w okresie mojego dzieciństwa, Boże Narodzenie jest dla mnie o narodzeniu Boga w ludzkim ciele, o Emanuelu – „Bogu z nami” w każdej naszej rzeczywistości. Dziś Boże Narodzenie jest dla mnie o miłości Boga do człowieka. Miłości tak wielkiej, że wybrała uniżenie. O przygotowaniu Maryi przez jej Niepokalane Poczęcie do tego, aby mogła być Matką Boga.

Tutaj, na Haiti, Boże Narodzenie to dla mnie także czas pracy, aby dać innym zasmakować tej wielkiej, najpierw duchowej, radości z obecności Boga w naszym życiu i naszym cierpieniu. Myślę o tym, jak wielkim darem jest wiara. Jak bardzo poszerza horyzont. Jak więcej widać, gdy się wierzy; jak barwniejsze, ciekawsze, jak bardziej wielowymiarowe jest życie z perspektywy wiary. Jak o wiele radośniejsze jest życie, gdy się wie, dlaczego Bóg tak właśnie wyraził miłość do człowieka. I wtedy nie gorszy nas nawet świadomość, że Boże Narodzenie to tylko początek drogi, która zmierza do męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Nie świętowalibyśmy Bożego Narodzenia, gdyby nie było Wielkanocy! Bez niej utraciłoby ono całe znaczenie.

Lubię polską „magiczną” otoczkę tego święta. Kolędy, zupę wigilijną, prezenty, światełka choinek, śnieg. Wspominam tatę przynoszącego choinkę w wigilię – nie wcześniej! Trzepanie dywanów, ubieranie drzewka. Mamę w kuchni w otoczeniu wigilijnych zapachów. Babcię przynoszącą opłatek z kościoła i przypominającą, abyśmy się nie spóźnili na Pasterkę.

Ale nawet jeśli brakuje mi tutaj tej świątecznej oprawy, w tym gorącym kraju, gdzie nie znają nawet tradycji łamania się opłatkiem, to dziękuję Bogu, że to, co najważniejsze, jest tu obecne jak nigdzie i nigdy dotąd: miłość, którą wlał w ludzkie serca Bóg. Tutaj w Boże Narodzenie nie mamy czasu, aby usiąść spokojnie. Cały dzień jest dla innych: Eucharystia, jasełka, adoracja Dzieciątka Jezus. Potem rozdajemy ponad 200 prezentów. A potem obiad z ubogimi: kurczak, krórego jedzą tylko raz do roku wlaśnie u nas, deser, słodycze… A wieczorem, w ogromnym zmęczeniu radość przepełniająca serce. Po takich świętach czuję się obdarowana, nawet gdy nie otrzymuję żadnego prezentu. A kiedy dostanę zwykłą kartkę, wyrwaną z zeszytu, ze słowami „Jwaye Nwèl” to wiem, że to właśnie jest radość doskonała…

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 18/12/2017 w Uncategorized

 

Rozstanie

Dziś Marline przyszła zapytać o decyzję dyrektora sierocińca w sprawie przyjęcia jej córeczek. Jednak wiadomość, że zostaną przyjęte, wywołała w niej mieszane uczucia. Dziękowała nam, ale jednocześnie odeszła płacząc. Będzie za dziewczynkami tęsknić – ona naprawdę jest dobrą matką. Po kilku godzinach wróciła z dziećmi. Bliźniaczki i kilkuletni syn. Poprosiła, by zrobić im wszystkim razem zdjęcie. Po nakarmieniu i przebraniu dzieci wyruszyłyśmy do sierocińca. Znamy już dobrze to miejsce – to tam pomogłyśmy umieścić Rosemitę. Jest to chyba najlepszy dom dziecka w okolicy. Jesteśmy wdzięczne jego prowadzącym, że dzieci zostały przyjęte, ale dla nas to też smutny dzień. Szkoda nam Mirlandy i Mirlande, choć wiemy, że w obecnej sytuacji tak jest dla nich lepiej.

Jak zwykle spędziłyśmy trochę czasu z Rosamitą.

Ostatnie zdjęcie pokazuje Mirlandę i Mirlande na rękach nowych opiekunek… Aniołowie stróżowie, strzeżcie ich…

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 16/12/2017 w Uncategorized

 

Kochać drugiego bardziej niż samego siebie…

Już drugi rok z rzędu dzieci uczestniczące u nas w katechezie przechodzą trudną próbę. Przygotowują prezenty bożonarodzeniowe, pięknie je pakują, ozdabiają i… oddają innym. Nasze dzieci, które żyją w nędzy i same nic nie mają, przygotowują prezenty dla innych, którzy może mają jeszcze mniej, szczególnie dla tych, którzy by nie dostali niczego, gdyby nasze dzieci im nie dały.

Najpierw przygotowujemy naszą gromadę. Mówimy o sensie pomagania, o błogosławieństwie obdarowywania. Potem pakujemy, tym razem przybory szkolne, koszulki i słodycze. Potem wychodzimy za bramę i szukamy potrzebujących.

Większość naszych posłańców świetego Mikołaja wypełniła swoją misję świetnie. Przeżyli radość z tego, że ktoś inny się cieszył. Ale widziałyśmy też takie dzieci, ktore nie podołały próbie: zaniosły paczki dla swoich albo jeszcze przed zakończeniem pakowania wsunęły coś do własnej kieszeni. Zadanie okazało się dla nich za trudne: nie były w stanie czekać aż do Bożego Narodzenia, choć wiedzą, że dostaną wtedy dużo więcej… To nic – dalej będziemy próbowały je uczyć, że dawać znaczy dużo więcej niż dostawać…

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 15/12/2017 w Uncategorized

 

Co zrobić, żeby dzieci chciały się uczyć?

Erikowi, pilotowi z Florydy, który na zasadzie wolontariatu zaangażował się w naszą misję, bardzo mocno leży na sercu edukacja. Najpierw zapoznał nas z Khan Academy – organizacją non profit, udostępniającą w internecie wiele atrakcyjnych zasobów edukacyjnych, a teraz przywiózł nam Rachel. Nazywamy ją Rachelą. To urządzenie działające bez konieczności podłączania internetu. Zawiera niektóre jego zasoby i umożliwia dostęp do nich na komputerach znajdujących sie w pobliżu. Eric zadbał, by nasze dzieciaki i młodzież mogły w taki sposób korzystać z tego, co wartościowe w internecie, mimo że o dobre łącze internetowe tutaj naprawdę trudno.

Oczywiście natychmiast Rachela stała się u nas przebojem! Młodzież spędza z nią godziny, a dzieci wciąż proszą, aby je także włączyć w ten program. Wymyśliłyśmy, że przeszkolimy kilkoro młodych, a oni będą nadzorować pracę dzieci. I tak robimy: dzieci, które szybko i dobrze odrobią lekcje, w nagrodę pracują z Rachelą: uczą się czytać i pisać, rozwiązują zadania i łamigłówki. Widzimy, jak wzrosła ich motywacja do nauki. Dziękujemy, Eric!

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 13/12/2017 w Uncategorized