RSS

Archiwum dnia: 04/04/2019

Richardson

Richardson jest studentem naszego felicjańskiego Uniwersytetu Madonna. Od lat prowadzone są tam zdalne studia dla grup młodzieży haitańskiej. Większa część zajęć odbywa sie przez internet, niektóre – w Stanach. Elementem tego programu jest wolontariat: młodzi Haitańczycy objęci stypendium Madonna podają dalej dobro, które sami otrzymali. Nie wiedziałyśmy, że jeden z chłopców studiujących w tym programie, mieszka w Jacmel! Sam nas znalazł i poprosił, by mógł swój wolontariat odsłużyć u nas. Będzie uczył naszą młodzież bardziej zaawansowanej obsługi komputera. Pierwszą lekcję ma już za sobą.

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 04/04/2019 w Uncategorized

 

Nasza młodzież i kociaki

Pod naszą nieobecność domem zajmowała się nasza młodzież. Poradzili sobie świetnie. Jesteśmy z nich bardzo dumne. Kiedy wróciłyśmy, powitali nas jeszcze na lotnisku. A w domu wyrośnięte kociaki, które nasza kotka, Angelica, urodziła tydzień przed naszym wyjazdem. Nie nacieszyłyśmy się łobuzami – już był najwyższy czas je oddać. Miały dobre dzieciństwo i opiekę, ale od razu drugiego dnia po naszym powrocie przeprowadziły się do nowych domów.

Od poniedziałku mamy już dzieciaki na posiłkach i odrabianiu lekcji, a od wczoraj (od środy) ekipę, która tylko czekała na nasz powrót, by kontynuować poprawki przed ostatnim odbiorem domu. Znowu wszystko dzieje się naraz – nasze normalne życie tutaj.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 04/04/2019 w Uncategorized

 

Na powitanie

Nas nie było, ale życie toczyło się dalej. W naszym ogródku papaja, marakuja, piękne pomidory z nasion przywiezionych kiedyś ze Stanów i… coś zielonego. Nie pamiętam, co w tym miejscu wysiałyśmy. To sałata? Sałata rzymska? Wygląda trochę inaczej niż ta w sklepach – ściemniała, wyrosła… A może to nie sałata?

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 04/04/2019 w Uncategorized

 

Wróciłyśmy

Zamieszki trwają. Prędko się to nie skończy. Chciałyśmy tu być. Nie można było dłużej czekać, wiec przy pomocy Eryka – pilota z Orlando, i jego przyjaciela, Rogera, latającego nad Haiti małym, starym samolocikiem, wróciłyśmy do Jacmel. Podróż – cud. Wszystko zgrane prawie co do minuty. I jeszcze piękne widoki z powietrza, zwłaszcza kiedy znalazłyśmy się już nad naszym miasteczkiem…

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 04/04/2019 w Uncategorized