RSS

Demolka

13 Sty

W poniedziałek mieli przyjechać robotnicy do łatania pęknięć w ścianach. Kiedy się nie zjawili, dzwoniłyśmy do ich szefa: „Już są w drodze”… Kiedy nie zjawili się we wtorek – dzwoniłyśmy: „Kupują materiały!” Kiedy się nie zjawili w środę, dzwoniłyśmy: „Piasek przyszedł niewłaściwy! Trzeba zamawiać jeszcze raz!”

W końcu pojawili się w czwartek, około południa. I prawie od razu… zepsuł im się młot pneumatyczny. Wiedząc, co to znaczy (następny tydzień opóźnienia), kupiłyśmy własny. Tak: KUPIŁYŚMY MŁOT PNEUMATYCZNY. Cały tydzień żyjemy na pobojowisku, oczekując robotników. Każda kolejna zwłoka stawia pod znakiem zapytania naszą misję: nie przyjechałam tutaj przecież, żeby zajmować się budową, dostawami piasku, czy ekipą, która przyjechała naprawiać ściany, ale nawet drabiny nie przywiozła… Módlcie się za mnie: tracę cierpliwość…

Co gorsza, szybko się okazało, że opóźnienie, to nie najgorsze, co nam te „drobne poprawki” zafundowały… To, co nastąpiło, kiedy już ekipa wzięła się do pracy, przerosło wszelkie najczarniejsze scenariusze… Kiedyś, kiedy skończą, potrzebne będzie malowanie wszystkich pomieszczeń, pranie wszystkiego, a może nawet zakup nowej lodówki, bo nie wpadłyśmy wcześniej na pomysł, żeby ją wynieść… Pisałam kilka dni wcześniej o przeciwnym wietrze… Tym razem czuję, że nas pokonał 😔

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 13/01/2019 w Uncategorized

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

 
%d blogerów lubi to: