RSS

Archiwum dnia: 13/01/2019

„Pocieszajcie, pocieszajcie mój lud!” (Iz 40,1)

Niedziela Chrztu Pańskiego i od razu Słowo w odpowiedzi na moją złość i zniechęcenie: o nadziei, która płynie z Boga, wbrew naszej ludzkiej niesprawiedliwości i niedoskonałości:

„Gdy ukazała się dobroć i miłość zbawiciela naszego, Boga, do ludzi, nie ze względu na sprawiedliwe uczynki, jakie spełniliśmy, lecz z miłosierdzia swego zbawił nas przez obmycie odradzające i odnawiające w duchu Świętym, którego wylał na nas obficie przez Jezusa Chrystusa, zbawiciela naszego, abyśmy usprawiedliwieni Jego łaską, stali się w nadziei dziedzicami życia wiecznego” (Tt 3,4-7).

Słucham nagrania homilii ks. Jerzego Dziurzyńskiego na Niedzielę Chrztu Pańskiego. Dziś szósta rocznica jego śmierci. Był i jest dalej prorokiem dla mojego życia:

„Jezus pokazuje, że nie ma racji diabeł, który mówi, że… cierpienie jest katechezą przeciwko Panu Bogu. To nieprawda! Jezus zaprzecza temu, co szatan szepcze człowiekowi: „Nie słuchaj Pana Boga, rób po swojemu, zbuntuj się!” Jezus pokazuje, że trzeba poddać się temu wszystkiemu, przyjąć to pokornie i łagodnie, nie sądząc nikogo… A kiedy [w akcie chrztu, którego sam nie potrzebował] Jezus bierze nasze grzechy na siebie, otwiera się niebo i ukazuje się wspaniała Dobra Nowina: że grzesznicy, że wszyscy ci, którzy potracili nadzieję, którzy nie mogą wyjść z rozmaitych uwikłań, mają rozwiązanie! Mają kogoś, kto ich ratuje! Mają Jezusa Chrystusa, który będąc Panem, uniża się, bierze na siebie ciężar twojego grzechu, żebyś nie musiał tkwić w śmierci – żebyś mógł żyć!”

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 13/01/2019 w Uncategorized

 

Demolka

W poniedziałek mieli przyjechać robotnicy do łatania pęknięć w ścianach. Kiedy się nie zjawili, dzwoniłyśmy do ich szefa: „Już są w drodze”… Kiedy nie zjawili się we wtorek – dzwoniłyśmy: „Kupują materiały!” Kiedy się nie zjawili w środę, dzwoniłyśmy: „Piasek przyszedł niewłaściwy! Trzeba zamawiać jeszcze raz!”

W końcu pojawili się w czwartek, około południa. I prawie od razu… zepsuł im się młot pneumatyczny. Wiedząc, co to znaczy (następny tydzień opóźnienia), kupiłyśmy własny. Tak: KUPIŁYŚMY MŁOT PNEUMATYCZNY. Cały tydzień żyjemy na pobojowisku, oczekując robotników. Każda kolejna zwłoka stawia pod znakiem zapytania naszą misję: nie przyjechałam tutaj przecież, żeby zajmować się budową, dostawami piasku, czy ekipą, która przyjechała naprawiać ściany, ale nawet drabiny nie przywiozła… Módlcie się za mnie: tracę cierpliwość…

Co gorsza, szybko się okazało, że opóźnienie, to nie najgorsze, co nam te „drobne poprawki” zafundowały… To, co nastąpiło, kiedy już ekipa wzięła się do pracy, przerosło wszelkie najczarniejsze scenariusze… Kiedyś, kiedy skończą, potrzebne będzie malowanie wszystkich pomieszczeń, pranie wszystkiego, a może nawet zakup nowej lodówki, bo nie wpadłyśmy wcześniej na pomysł, żeby ją wynieść… Pisałam kilka dni wcześniej o przeciwnym wietrze… Tym razem czuję, że nas pokonał 😔

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 13/01/2019 w Uncategorized