RSS

Znalazły się beczki

08 Gru

Okazało się, że nasze beczki, wysłane wczesną jesienią, dotarły na Haiti… po dwóch tygodniach od nadania (za tę część transportu odpowiadali Amerykanie). A potem – słuch o beczkach zaginął. Jak zwykle tutaj, wielu ludzi postanowiło na nich zarobić. W normalnym kraju struktury państwa i urzędnicy są powoływani, by obywatele mieli łatwiej, by było przewidywalnie, sprawnie, szybko i sprawiedliwie. Struktury państwa Trzeciego Świata służą temu, by urzędnicy, ich rodziny i znajomi mieli lepiej. Więc obywatel niczego nie może załatwić szybko. Przeciwnie: mnoży się problemy, a ich rozwiązanie zawsze powiązane jest z płaceniem. Przerabiałyśmy to już tu wiele razy w rożnych obszarach.

Na przykład, żeby zrobić obowiązkowy przegląd samochodu, trzeba zostawić samochód (na nie wiadomo jak długo), oczywiście z dokumentami, w urzędzie, który się tym zajmuje. Kilka miesięcy temu musiałyśmy to zrobić z naszym samochodem. Kiedy Fritz pojechał samochód odebrać, okazało sie, że… urzędnicy nie wiedzą, gdzie są nasze dokumenty. Jak w „Misiu”: „Nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobi?”. Dokumenty zaginęły i już. Dotąd ich nie odzyskaliśmy i nikt nie poniósł żadnych konsekwencji. Prócz nas. Musiałyśmy wyrabiać drugie, oczywiście za pieniądze, i żyłyśmy w strachu, kto i co z naszymi dokumentami zrobi. I wiemy, że pewnego dnia jeszcze o tych dokumentach usłyszymy…

Z beczkami podobnie: przypłynęły, ale nikt nas o tym nie zawiadomił. Kiedy pytałyśmy – nikt „nie wiedział”. Za każdy dzień „przechowywania” towaru w porcie – płaci się słone „kary”. Kiedy w końcu, po dwóch miesiącach, dowiedziałyśmy się, że beczki są i zapłaciłyśmy za „przechowanie”, okazało się, że jest jeszcze „kara” za to, że w listach przewozowych w miejscu „adresat” jest najpierw imię a potem nazwisko, „bo tak jest źle”. Potem okazało się, że wg urzędnika, beczki nie ważą tyle, ile podano w dokumentach, ale… nie ma wagi, na której można je zważyć – „kara” za nadwagę.

Kiedy po zapłaceniu bajońskich sum w ramach różnych „kar” otworzyłyśmy beczki, okazało się, że z 25 dezodorantów, które tam spakowałyśmy, jest 23. Z mydeł – też ubyło kilka. Czasem nawet trudno stwierdzić, ile czego ubyło, bo część zawartości nie była przez nas pakowana osobiście.

Wiele razy przyrzekałyśmy sobie, że nie będziemy już przyjmować pomocy rzeczowej dla naszych dzieci. Paradoks pomagania krajom Trzeciego Świata polega na tym, że przez dobrą wolę i dobre serca pomagających, utrzymuje się i utwierdza niesprawiedliwość struktur i grzech, który rządzi tym światem tutaj. Rodziny urzędników będą miały bogate i pachnące Święta… Nasze dzieci też dostaną prezenty – cieszymy się i ostatecznie kamień spadł nam z serca. Ale czasem tak trudno tutaj rozeznać, co jest dobre, a co nie…

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 08/12/2018 w Uncategorized

 

One response to “Znalazły się beczki

  1. slowfaith

    08/12/2018 at 09:04

    Nawet aniol, by sobie pod nosem kilka slow powiedzial … niekoniecznie cenzurowanych.

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: