RSS

Archiwa miesięczne: Listopad 2018

Jest naprawdę groźnie

Prosimy, modlcie się za Haiti i za nas. Trwają protesty. Teraz demonstranci domagają się dymisji prezydenta i nowych wyborów. Władze czują się na tyle zagrożone, że zostały odwołane państwowe obchody 215 rocznicy zwycięskiej bitwy z Francuzami. Ze względu na wzburzenie tłumu było wiadomo, że policja i wojsko nie bedą w stanie zapewnić bezpieczeństwa prezydentowi. Dlatego wygłosił on jedynie krótkie przemówienie w stolicy, zamiast – jak to było dotąd w zwyczaju – udać się na miejsce bitwy i tam uczestniczyć w obchodach. Wydaje się, że to rozwścieczyło tlum jeszcze bardziej. Doszło do strzelaniny między policją a manifestantami. Zginęło co najmniej pięć osób, wielu jest aresztowanych. To nie pierwsza masakra w ostatnich dniach. Tydzień temu w jednej z dzielnic stolicy odkryto 25 ciał. Podobno trwa śledztwo – nie wiadomo, co się tam stało. Dziś na ulicach stolicy pożary i barykady. Media zwracają uwagę, że protestujący używają tradycyjnej pierwszej flagi Haiti – czerwono-czarnej. Tej, która była symbolem kraju w XIX i XX wieku – za czasów dyktatury. Po jej obaleniu, nowa, demokratyczna konstytucja ustanowiła nową flagę. Niepokojące jest powiązanie obecnych protestów z ideą dawnego Haiti, opartego na rządach dyktatorów. To nie znaczy, źe Haitańczycy wolą rządy bezprawia. Ale wydaje się, że tu łatwo manipulować tłumem. Mamy ostatnio wiele dowodów, że ktoś to robi: nie wiadomo skąd pojawiają się jakieś pogłoski, jakieś wieści, które podburzają ludzi do protestów, jakieś anonimowe smsy, podawane z telefonu do telefonu, siejące zamęt i namawiające do nielegalnych działań… Wczoraj na przykład nasze dzieci dostały wiadomości, żeby nie iść do szkoły. Jean-Philippe zdecydował się mimo wszystko pójść. Dziewczynki pozostawiłyśmy w domu. Bo naprawdę nie wiadomo, czego można się teraz spodziewać. Kiedy Jean-Philippe wrócił, powiedział, że miasto jest jak wymarłe. Czuć w powietrzu strach.

Na domiar złego dziś nad naszą posesją pojawił się dron. Chwilę krążył, a potem zawisł w powietrzu. Widać było, że filmuje albo fotografuje. Złapałam za telefon i zrobiłam mu zdjęcie. Miałam wrażenie, że operator mnie zobaczył, bo dron natychmiast uniósł się wysoko, a potem odleciał…

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 19/11/2018 w Uncategorized

 

Piątkowe kino

Piątki to wyjątkowe dni dla naszych dzieciaków. Szkoła kończy się o 15.00 (a nie – jak normalnie – o 17.00). Potem u nas obiad i projekcja filmu z popcornem. Oglądamy po francusku, bo nie ma filmów z kreolską ścieżką dźwiękową. Młodsze dzieci pewnie nie rozumieją wszystkiego, ale i tak przeważnie ogladają z rozdziawionymi buziami…

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 19/11/2018 w Uncategorized

 

Przyszło i szura

Kiedy robi się ciemno, wszystko wygląda trochę bardziej strasznie… Siostra Marilyn napotkała za progiem takie „coś”. Trochę było przerażające. Wielkości grapefruita, z paskudnymi nogami pająka i szczypcami. Więc spanikowałyśmy. Dopóki nie okazało się, ze to… krab.

Myślałam, że kraby żyją w wodzie. W dodatku „coś”, dla zmylenia, miało muszlę. Okazuje się, że kraby znajdują sobie pustą muszlę i zamieszkują w niej dla lepszej ochrony. Kiedy podrosną, znajdują nową, większą. Cwaniaczki. A chodzą, gdzie je oczy poniosą – wcale nie blisko wody. My mieszkamy w linii prostej prawie kilometr od morza, w dodatku na wysokości naszego domu nie ma plaży, tylko klif. Widać im to nie przeszkadza. Podobno kraby się je. Nie, dziękuję.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 10/11/2018 w Uncategorized

 

Uroczystość Wszystkich Świętych

Mądrością Boga i Zgromadzenia jest posyłanie nas raz w roku na obowiązkowe tygodniowe rekolekcje w milczeniu. Z wiekiem przychodzi postrzeganie tego milczenia i odosobnienia jako przywileju i błogosławieństwa. Pan Bóg wybiera też czas tych rekolekcji tak, że zawsze widzę w tym Jego miłość i opiekę. Tym razem miałam możliwość przeżycia tygodnia w opactwie benedyktynów w Elmirze w Stanach. Pogoda nie zawsze dopisywała, ale wystarczyła na długie spacery po okolicznych wzgórzach. Mogłam modlić się z ojcami sześć razy dziennie liturgią godzin i uczestniczyć w ich mszy św. Tam też przeżyłam wyjatkowy dzień Wszystkich Świętych. Poza Polską nie łączy się tej uroczystości z cmentarzem, a z niebem. Mimo to, odnalazłam mały cmentarzyk w okolicy i tam się modliłam w ciszy i samotnie. To był piękny czas….

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 10/11/2018 w Uncategorized