RSS

Powracający różaniec

24 Lu

Po śmierci mojego ojca duchowego i przyjaciela, ks. Jerzego Dziurzyńskiego, nasza misja na Haiti otrzymała naczynia liturgiczne, których używał w domu w ostatnich latach życia, kiedy nie mógł już chodzić do kościoła, a ja – jego różaniec. Różaniec, na którym mocno było widać ślady używania. Dziś ja się na nim modlę i bardzo z nim jestem związana. Ponieważ często go używam – bez przerwy go gdzieś gubię. Wpada mi pod meble, zostawiam go tu i tam, odkładam, a potem nie pamiętam gdzie, wypada mi z kieszeni. Zdarzało mi się znaleźć go pod samochodem, choć wcale nie pamietałam, żeby mi tam upadł. Ginie mi w domu w Jacmel, ale gubilam go już nie raz w Stanach i w Polsce. Zawsze po niedługim czasie go znajdowałam. Tym razem wydawało mi się, że zgubiłam go na dobre. W dodatku wiedziałam, że stało się to w Stanach, ale nie miałam pojęcia gdzie. Bardzo mnie to przygnębiło…

Tymczasem parę dni temu mail od ludzi, z którymi spotkałyśmy się w Stanach, a którzy sponsorują działalność naszej mobilnej przychodni: „Wczoraj [kilka tygodni po naszej wizycie] znaleźliśmy różaniec na trawniku przed domem – czy to nie ktorejś z was?” I zdjęcie.

Wrócił. Po raz kolejny.

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 24/02/2018 w Uncategorized

 

One response to “Powracający różaniec

  1. slowfaith

    26/02/2018 at 12:12

    A może to ks Jerzy znajduje go Siostrze i ciągle „podrzuca” 🙂 pozdrawiam serdecznie

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: