RSS

Anielski orszak niech twą duszę przyjmie…

16 Sty

Bardzo nie lubię pogrzebów na Haiti. Cierpnie mi skóra na samą myśl, że musimy na jakiś pójść. Bywałyśmy już na różnych, ale nawet na katolickich czuć obecność… szatana…

Kultura voodoo jest tu obecna wszędzie. Nawet podczas katolickiej ceremonii, oprawa jest przerażająca. Część uczestników wyje i lamentuje, kaleczy swoje ciało, niektórzy rzucają się na ziemię i tarzają, jak opętani. Cały czas wrzaski nie do zniesienia. Ksiądz stara się przynajmniej, by choć trochę hamować ten spektakl. Prosi ludzi, by wynosili z ceremonii tych z najbardziej ektremalnymi zachowaniami. Wczoraj wyniesiono pięć osób. Ale i tak przeważnie atmosfera jest jak z horroru. Żadnej chrześcijańskiej nadziei w tych ludziach. Jakby Chrystus nie zmatwychwstał…

Wczoraj znowu musiałyśmy w czymś takim uczestniczyć. Zmarła kobieta, którą znałyśmy, katoliczka, matka dzieci z naszej grupy. Młodsza ode mnie. Zmarła ponoć na astmę, jednak tu nigdy do końca nie wiadomo – ocenia sie po symptomach, zwykle nie robi się badań. Pozostawiła dwóch synów: Wilkensa – siedemnastolatka i sześć lat młodszego Oktavio. Mimo biedy zdołała posłać Oktavio do katolickiej szkoły, a to najdroższa szkoła tutaj. Zadbała też, by obaj chłopcy przyjęli sakramenty, co tutaj nie jest częste. Mimo, że wyglądali na rodzinę mocno związaną z Kościołem – pogrzeb był strasznym widowiskiem.

Jezu Chryste, miej miłosierdzie dla nas i świata całego…

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 16/01/2018 w Uncategorized

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: