RSS

Moje Boże Narodzenie

18 Gru

Czytałam wczoraj czyjegoś bloga: piękny, przepełniony tęsknotą opis naszych polskich zwyczajów i tradycji bożonarodzeniowych, przechowywanych w rodzinie z pokolenia na pokolenie. Jak bardzo przypominał mi on moją rodzinę i podobne wspomnienia z dzieciństwa. Uświadomił mi, że i teraz jest we mnie tęsknota za tradycją, za tym, „jak kiedyś bywało”… Z jedną różnicą: dziś dla mnie te tradycje są puste, jeśli Boże Narodzenie nie jest celebracją tajemnicy zejścia Boga do ludzi. Dziś, bardziej niż w okresie mojego dzieciństwa, Boże Narodzenie jest dla mnie o narodzeniu Boga w ludzkim ciele, o Emanuelu – „Bogu z nami” w każdej naszej rzeczywistości. Dziś Boże Narodzenie jest dla mnie o miłości Boga do człowieka. Miłości tak wielkiej, że wybrała uniżenie. O przygotowaniu Maryi przez jej Niepokalane Poczęcie do tego, aby mogła być Matką Boga.

Tutaj, na Haiti, Boże Narodzenie to dla mnie także czas pracy, aby dać innym zasmakować tej wielkiej, najpierw duchowej, radości z obecności Boga w naszym życiu i naszym cierpieniu. Myślę o tym, jak wielkim darem jest wiara. Jak bardzo poszerza horyzont. Jak więcej widać, gdy się wierzy; jak barwniejsze, ciekawsze, jak bardziej wielowymiarowe jest życie z perspektywy wiary. Jak o wiele radośniejsze jest życie, gdy się wie, dlaczego Bóg tak właśnie wyraził miłość do człowieka. I wtedy nie gorszy nas nawet świadomość, że Boże Narodzenie to tylko początek drogi, która zmierza do męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Nie świętowalibyśmy Bożego Narodzenia, gdyby nie było Wielkanocy! Bez niej utraciłoby ono całe znaczenie.

Lubię polską „magiczną” otoczkę tego święta. Kolędy, zupę wigilijną, prezenty, światełka choinek, śnieg. Wspominam tatę przynoszącego choinkę w wigilię – nie wcześniej! Trzepanie dywanów, ubieranie drzewka. Mamę w kuchni w otoczeniu wigilijnych zapachów. Babcię przynoszącą opłatek z kościoła i przypominającą, abyśmy się nie spóźnili na Pasterkę.

Ale nawet jeśli brakuje mi tutaj tej świątecznej oprawy, w tym gorącym kraju, gdzie nie znają nawet tradycji łamania się opłatkiem, to dziękuję Bogu, że to, co najważniejsze, jest tu obecne jak nigdzie i nigdy dotąd: miłość, którą wlał w ludzkie serca Bóg. Tutaj w Boże Narodzenie nie mamy czasu, aby usiąść spokojnie. Cały dzień jest dla innych: Eucharystia, jasełka, adoracja Dzieciątka Jezus. Potem rozdajemy ponad 200 prezentów. A potem obiad z ubogimi: kurczak, krórego jedzą tylko raz do roku wlaśnie u nas, deser, słodycze… A wieczorem, w ogromnym zmęczeniu radość przepełniająca serce. Po takich świętach czuję się obdarowana, nawet gdy nie otrzymuję żadnego prezentu. A kiedy dostanę zwykłą kartkę, wyrwaną z zeszytu, ze słowami „Jwaye Nwèl” to wiem, że to właśnie jest radość doskonała…

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 18/12/2017 w Uncategorized

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: