RSS

Fabiola

26 Wrz

Wczoraj, po tygodniu nieobecności, wróciłyśmy na Haiti. W Stanach miałyśmy spotkanie powołaniowe i krótkie dni skupienia. Tym razem podróż poszła gładko. Samoloty punktualne, przesiadki na czas. Nawet droga z Port-au-Prince, zwykle żmudna, męcząca i niebezpieczna, minęła szybko. Jakoś wyjątkowo nie było dużo ludzi ani pojazdów. Miałyśmy szczescie – podobno kilka dni wcześniej sam wyjazd z lotniska zajmował pięć godzin…

Jak tylko dotarłyśmy pod naszą bramę, już wiedziałyśmy, że coś się stało. Zobaczyłyśmy Fabiolę leżącą na ziemi, a nad nią tłumek młodzieży i dzieci polewajacych ją wodą! Dziewczyna trzęsła się i płakała. 

Fabiola ma 13 lat. W tym roku zaczęła nową szkołę. Bardzo chce się uczyć, ale matki nie było stać na czesne. Obiecałyśmy jej pomoc w zamian za korepetycje dla jednego malucha, który sobie nie radzi z nauką. Tego dnia Fabiola, jak co dzień, przyszła z nim pracować. Z chaltycznych relacji dzieci zrozumiałyśmy, że upadła i że potwornie boli ją głowa. Chłopcy pomogli zanieść ją do nas. Mimo że podobno wcześniej miała już taki incydent i niektórzy twierdzili, że to wszystko od upadku, pomyślałam, że raczej wygląda to na atak epilepsji. 

Zdecydowałyśmy zawieźć ją do szpitala. Pisałam już kiedyś, że budynek szpitala jest nowy, wybudowany przez zagraniczne rządy i organizacje. Ale nie ma wyposażenia i personelu. Za wszystko trzeba zapłacić i wszystko przynieść na własny koszt: od strzykawek, poprzez leki, po prześcieradło i żywność. Przy pomocy naszych chłopaków położyłyśmy Fabiolę na nosze i nie czekając na wezwanie, weszłyśmy do gabinetu. Dopiero wtedy ktoś zwrócił na nas uwagę. Lekarz, ktory tam przyjmował, wysłuchał świadków zdarzenia i wypisał receptę. W szpitalnej „aptece” mieli tylko połowę tego co wypisał: kroplówkę i wężyki do podłączenia, po resztę trzeba było biec gdzie indziej. Tymczasem Fabiola uspokajała się na chwilę, a zaraz potem znowu się trzęsła. W końcu, prawie po godzinie, wróciła s. Marylin, której w różnych miejscach udało się skompletować wszystko z recepty. Można było podać dziewczynie leki. Atak ustał. Jedyne, co zrobiono jeszcze dla niej w szpitalu, to zalecenie znalezienia neurologa, bo tam takiego nie było… Zabrałyśmy Fabiolę i oddałyśmy matce. Jutro pomożemy znaleźć naurologa. Biedna dziewczyna…

Poniżej Fabiola na początku roku szkolnego:

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 26/09/2017 w Uncategorized

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: