RSS

Archiwa miesięczne: Luty 2017

śp.Helena Kmieć (1991-2017)

Dziś odbył się w Polsce pogrzeb Helenki Kmieć – wolontariuszki, która oddała życie w Boliwii, dokąd pojechała głosić Dobrą Nowinę i pomagać. Modlimy się o siły dla jej bliskich. Wierzymy, że Helenka jest już z Chrystusem. Panie Jezu, spraw, by to ziarno wydało obfity plon…

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 19/02/2017 w Uncategorized

 

Ukradła

Dwa dni temu zauważyłyśmy, że jedna z dziewczynek wkłada ryż do pudełka, zawija pudełko w czapkę i wynosi. Zatrzymałyśmy ją, żeby porozmawiać. Nie pozwalamy wynosić jedzenia poza nasz teren. Może do nas przyjść każde dziecko i dostanie jeść, ale nie wolno wynosić. Miałyśmy już z tym różne złe doświadczenia: kobiety, które gotowały, wynosiły najlepsze kąski dla swoich rodzin, a potem brakowało dla przychodzących do nas dzieci, worki ryżu kupowane przez nas do Kuchni Matki Angeli kończyły się zadziwiająco szybko, a dla ostatnich nie wystarczało. Podjęłyśmy trudną decyzję: każde dziecko może przyjść jeść, ale jedzenia wynosić nie wolno. Nasze możliwości są ograniczone, a chcemy, by starczało dla tych, którzy są pod naszą opieką. I tak musimy podejmować trudne decyzje: czy dawać dorastającym chłopakom większe porcje niż reszcie, godząc sie na to, że nie starczy dla tych, co przyjdą później? Dawać wszystkim po równo, czy to czterolatek, czy szesnastolatek? Nasze garnki i palenisko są za małe, by gotować więcej, a i pieniędzy nie starczy, by wyżywić całe Jacmel…

Wzięłam więc ją na rozmowę. Drobna, może sześć-siedem lat. Wystraszone oczy. Zajrzałam do pudełka: garstka, może dwie łyżki ryżu, który odjęła sobie od ust. Dla siostry. Siostra jest w szkole i nie może u nas być w porze, kiedy wydajemy obiad…

Wzruszyłam się. 

Patrzę czasem, jak te dzieci łapczywie jedzą, jakie są głodne… Dla większości to jedyny posiłek w ciągu dnia. Dajemy ryż z fasolą – to taki odpowiednik polskiego chleba. Czasem coś lepszego z jakiejś specjalnej okazji. Chciałoby się nakarmić wszystkie te dzieci do syta…

Przytuliłam ją i wytłumaczyłam, żeby przyprowadziła siostrę, kiedy tamta skończy lekcje – bedziemy zostawiać dla niej miskę ryżu…

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 18/02/2017 w Uncategorized

 

Walentynki

Miałyśmy dziś bardzo wzruszający poranek: trzech najwiekszych łobuzów, zaniedbywanych przez rodziców, najczęściej brudnych i obdartych, przyniosło nam kwiatki i dwa cukierki. Dwa cukierki to dla tych dzieci cały majątek. Kosztują jakieś pięć tutejszych groszy, ale dla takich dzieci to niebywały wyczyn zdobyć pięć groszy i w dodatku wydać je na kogoś, nie na siebie. Byłyśmy naprawdę poruszone…

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 14/02/2017 w Uncategorized

 

Przypatrzcie się ptakom niebieskim…

Kiedy rano weszłyśmy do kuchni, zastałyśmy tam… kolibra! Nie wiemy, jak się tam dostał – mamy siatki na oknach. Od dawna wiem, że kolibry żyją na Haiti, ale nigdy jeszcze nie widziałam go z tak bliska! Jest taki mały, a tyle w nim życia! Wierzę, że gdyby te ptaszki żyły na terenach, gdzie powstawała Biblia, Bóg uczyniłby z nich symbol czegoś pięknego! Szkoda, źe nie udało się zrobić mu zdjęcia – koliber jest naprawdę szybki!

Kiedy się widzi stworzenie tak pięknę, że aż trudno to opisać, przychodzi na myśl Dobra Nowina: „Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie? Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichrzów, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one?” (Mt 6, 25-26)

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 11/02/2017 w Uncategorized

 

Gdy patrzę na Twe niebo, dzieło Twych palców, księżyc i gwiazdy, któreś Ty utwierdził… (Ps 8)

Dziś pełnia ksieżyca…

Czasem patrzę na księżyć i myślę: jeszcze sześć godzin temu świecił nad Polską… Dziś wydawał się szczególnie jasny i piękny, choć u nas dość pochmurna noc. Poprosiłyśmy przyjaciół w Polsce i Stanach, by zrobili zdjęcia. Ja też zrobiłam. Ten sam, ale nie taki sam…

Na Haiti:


W Polsce:


W Stanach:

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 11/02/2017 w Uncategorized

 

Wieści z budowy

Powyżej – budynek na sprzęty i leki naszej mobilnej przychodni i pomieszczenia gospodarcze

Tutaj dom dla wolontariuszy

Domek dla rodziny gospodarzy, którzy pomogą nam w utrzymaniu i pilnowaniu terenu.

Miejsce na spotkania i zajecia z dziećmi

Fundamenty klasztoru
Jak widać – po haitańsku „praca wre” już trzeci rok 😉 Coś już jednak stoi…

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 08/02/2017 w Uncategorized

 

Jemsie zaginął

Dziś jest święto św. Josephine Bakhita, patronki ludzi, którzy są sprzedawani i wykorzystywani na najróżniejsze sposoby. Kościół uczynił też dzisiejszy dzień dniem modlitwy za sprzedawane i wykorzystywane dzieci. Modląc się dziś rano, myślałam o tutejszych dzieciach w niewoli, tu nazywanej eufemistycznie „restavek” [‚byciem pozostawionym z kimś’]. Jednocześnie dziękowałam Bogu, że jakoś nie słyszałyśmy, aby w naszej wspólnocie jakieś dziecko zniknęło. Ale jakby w odpowiedzi na tę myśl już o 9 rano przyszła nasza sąsiadka i powiedziała, że zaginął Jemsie, siedmiolatek, który przychodził do nas na obiady i zajęcia. Uczestniczył też u nas w świetowaniu Bożego Narodzenia. Po świętach jego ojciec, który mieszka w Port-au-Prince z inną kobietą, zabrał Jemsiego od matki i obiecał, że pośle go do szkoły. Po jakimś czasie przyszła wiadomość, że po pierwszym dniu szkoły ojciec poszedł, by go odebrać, ale dziecka już nie było. Nie ma go już 24 dni. Nikt nie wie, czy ojciec mówi prawdę. Do tej pory nigdy się nie interesował synem. Nie wiadomo właściwie, co się stało, że nagle zechciał płacić za szkołę i wziąć chłopca do siebie. Nie ma do kogo zwrócić się o pomoc, kogo zapytać, nie ma jak sprawdzić, czy ojciec jest wiarygodny.

Modlimy się za Jemsiego i jego matkę…

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 08/02/2017 w Uncategorized