RSS

Moc w słabości

20 List

Od rana wszystko szło źle: ostatnio było krucho z prądem i – oczywiście – w dzień, kiedy z naszą haitańską wspólnotą świętowaliśmy Uroczystość Chrystusa Króla i rocznicę powstania naszego Zgromadzenia, prąd zepsuł się definitywnie. Do ostatniej chwili nie było wiadomo, czy i jak pokażemy prezentację o Matce Angeli, nad którą pracowałyśmy wiele dni. W dodatku doktor Wanitha, która miała się w czasie obchodów podzielić doświadczeniem z pobytu w miejscach życia Matki Angeli w Polsce (pamiętacie: była z nami na Światowych Dniach Młodzieży) – zachorowała, a jeszcze zanim wszystko się zaczęło, przeszła gwałtowna ulewa i zmoczyła papierowe obrusy i dekoracje, i w ostatniej chwili, kiedy już wszyscy się niecierpliwili, okazało się, że nie ma księdza! Ksiądz nie ma samochodu i trzeba po niego jechać! 

Jak widzicie, świętowanie zanosiło się na katastrofę. Ale jak to zwykle bywa, kiedy osiąga się granicę ludzkich możliwości i w rozpaczy oddaje sprawy w ręce Boga, na koniec wszyscy są bardzo zadowoleni. Wszystko było inaczej, niż zaplanowałyśmy – wszystko wyszło lepiej! Eucharystia była piękna, dzieci zachowywały się dobrze, śpiewy wyszły pięknie, homilię ksiądz wygłosił bardzo poruszającą, a prezentację nie tylko udało się wyświetlić, ale – jak się okazało – zainteresowała nie tylko najmłodszych! Doktor Derisier, lekarz kierujący mobilną przychodnią, pięknie mówił o naszej, felicjańskiej misji na Haiti – bardzo nas to wzruszyło. 

A i jedzenie jakby się rozmnożyło i wystarczyło dla wszystkich (ponad 120 osób!). Czułyśmy obecność Matki Angeli i moc Chrystusa Króla, który objawia się szczególnie wtedy, gdy nie jest łatwo, bo Jemu zależy na ubogich. Tu na Haiti, wśród tych biednych, Chrystus Król ma swoje królestwo… Myślę w tym kontekście o słowach papieża Franciszka wygłoszonych latem na Jasnej Górze:

„Uderza przede wszystkim to, jak się dokonuje przyjście Boga w historii: ‚zrodzony z niewiasty’. Nie ma mowy o wejściu triumfalnym, jakiejkolwiek imponującej manifestacji Wszechmogącego: nie ukazuje się jako oślepiające słońce, ale przychodzi na świat w sposób najprostszy – jako dziecko zrodzone przez matkę, w tym stylu, o jakim mówi nam Pismo Święte: jak deszcz spadający na ziemię (por. Iz 55, 10), jako najmniejsze z nasion, które kiełkują i rosną (por. Mk 4, 31-32). Zatem wbrew temu, czego moglibyśmy się spodziewać, a może chcielibyśmy – zarówno wówczas, jak i dziś – ‚Królestwo Boże nie przychodzi dostrzegalnie’ (por. Łk 17, 20), ale przychodzi w małości, w pokorze”.




 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 20/11/2016 w Uncategorized

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: