RSS

Węzły nie do rozwiązania

08 Lip

Dzisiaj byłam większość dnia sama. S. Marylin pojechała z Madame Omanie i jej córką do francuskiej ambasady w Port-au-Prince żebrać o europejską wizę. Tak: właśnie „żebrać”. Córka madame Omanie miała z nami jechać na Światowe Dni Młodzieży do Krakowa, wszystko opłacone i załatwione, a Francja w imieniu Europy… odmówiła wizy. Bez podawania przyczyn. Ta rodzina to dobrzy ludzie, bardzo nam tutaj pomagają, również Debora – córka madame Omanie. I właśnie oni otrzymali odmowę, choć wszyscy inni nie mieli z wizą kłopotów! 

Kiedy z rana wyjechali i zostałam sama, przybiegła zapłakana Christella. Znacie ją – ta nastolatka, która najpierw zaginęła, a potem wróciła w ciąży i która teraz żyje w rozpaczliwych warunkach ze swoją sześciomiesięczną córeczką. W histerii opowiedziała mi, że nad ranem przyszedł ojciec jej dziecka, kazał jej się wynosić z pokoju, który zajmowała, i zabrał jej córeczkę. Przybiegła do nas po ratunek. Nie wiedziałam, co robić – nauczyłyśmy się już tutaj, że konflikty między Haitańczykami bywają bardzo brutalne, a prawo właściwie nie działa. W dodatku byłam sama. Zawołałam na pomoc księdza, który mieszka nad nami i który jest Haitańczykiem. Posłuchał jeszcze raz Christelli i doradził, żeby jednak poszła na policję. Przecież jej córeczka jeszcze jest karmiona piersią! Nie wiadomo, co ten mężczyzna zrobi z dzieckiem, a my nie jesteśmy w stanie jej pomóc. 

Przez cały dzień nie było od niej żadnych wieści, więc kiedy s. Marylin wróciła, poprosiłyśmy księdza, by pojechał z nami do miejsca, gdzie Christella mieszkała. Chciałyśmy sprawdzić, co się z nią dalej dzieje i czy była na policji. Christella siedziała pod domem. Pokój, w którym mieszkała, zamknięty na kłódkę przez ojca dziecka. Wszystkie rzeczy wyrzucone na zewnątrz. Nie rozumiemy tej sytuacji. Christella twierdziła, że ten pokój wynajął dla niej jej własny ojciec. Teraz zobaczyłyśmy, że nic nie jest jasne. Ksiądz popytał sąsiadów: okazało się, że Christella nie przestała nas okłamywać – ten mężczyzna bywał u niej, a może nawet z nią pomieszkiwał. Dowiedzieliśmy się, gdzie mieszka jego rodzina, i poszliśmy sprawdzić, czy może tam jest córeczka Christelli. Zrozumiałam, że prawdziwą ofiarą tej historii jest to dziecko. Dziecka nie było, ale rozmawialiśmy z siostrą tego mężczyzny. Ona też potwierdziła, że Christella utrzymywała z nim konktakty. Christella cały czas zaprzecza. To, co nami najbardziej wstrząsnęło, to fakt, że nawet rodzona siostra określiła tego czlowieka jako „wariata”. Nawet ona nie chciała go bronić. 

Jak pomyślę, że ta mała, sześciomiesięczna dziewczynka, jest w rękach kogoś takiego… 

Christella chciała, aby z nią jeszcze pojechać na cmentarz, bo on tam pracuje, ale nie zgodziliśmy się. Już się ściemniało. Poza tym zobaczyliśmy, że ona ciągle kłamie. Okłamuje wszystkich, odkąd ją znamy. Przychodzi do nas po pomoc, otrzymują ją na tyle, na ile jesteśmy w stanie, ale jej życie się nie zmienia. Pękało nam serce, ale zostawiłyśmy ją pod tym jej zamkniętym pokojem. Nie możemy przeżyć jej życia za nią. Nie możemy wziąć wszystkich dramatów tych ludzi na siebie. Nie możemy za nich dokonywać wyborów, wchodzić w ich relacje. Nie możemy ich nawrócić, jeśli sami się nie nawrócą. 

Musiałyśmy jej powiedzieć, że widzimy jej kłamstwa i że nie możemy jej pomagać, bo ona tylko nas wykorzystuje. Nie wiemy, jak spędzi tę noc. Na koniec powiedziałyśmy, żeby przyszła do nas z dzieckiem, kiedy tylko je odnajdzie. Straszne to wszystko. Wiemy, że Christella też jest ofiarą: spoleczeństwa, w którym mężczyzna może wszystko bez żadnych konsekwencji, a kobieta jest nikim i nikt jej nie broni. Takie relacje, w których kobieta rozpaczliwie trzyma się mężczyzny, a ten nią poniewiera, wykorzystuje, zdradza i żyje na jej koszt, widziałyśmy już tu nie raz. Z drugiej strony Christella miała w nas oparcie i szansę na życie inaczej… 

Nie wiem, czy my dziś będziemy mogły spać. Modlimy się za Christelle, ale przede wszystkim za to dziecko, o jego bezpieczeństwo, o życie, jesli Bóg tak chce…

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 08/07/2016 w Uncategorized

 

One response to “Węzły nie do rozwiązania

  1. Halina

    08/07/2016 at 12:36

    Rozumiem,że Wam trudno i żal dziecka,ale od początku ta dziewczyna manipulowała Waszą dobrocią i chęcią pomocy.Dalsze jej uleganie niczego nie zmieni a tylko pogorszy sytuację,która nie ma wyjścia.!
    Mimo wszystko zyczę pokoju serca,nie macie żadnego manewru gdy celem dziewczyny od początku jest wykorzystywanie Was.

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: