RSS

Archiwum dnia: 10/01/2016

Niedziela Chrztu Pańskiego

Dziś Liturgia pokazuje nam Jezusa, który przyjmuje chrzest razem z grzesznikami. On, który jest święty, nieskalany żadnym grzechem, od początku do końca przyjmuje na siebie naszą rzeczywistość.

A my, a ja? Na co dzień widzę swoje grzechy. Ale czy naprawdę uważam się za grzesznika? Czy naprawdę potrafię stanąć w prawdzie i uznać swoją rzeczywistość? Czy pozwalam się potraktować tak, jak na to zasługuje grzesznik? Czy godzę się na ostatnie miejsce, na upokorzenie? Na odrzucenie i karę, na które zasługuje grzesznik? Nikt z nas tego nie umie. Choć prawdziwie jesteśmy grzesznikami, mamy o sobie wysokie mniemanie. A Jezus wziął nasze grzechy na siebie i zamiast nas przyjął karę, na którą zasługujemy: śmierć. 

Niedziela Chrztu Pańskiego przynosi nam Dobrą Nowinę. Już na początku swojej działalności Jezus pokazuje, że przyszedł uwolnić nas od konsekwencji naszego grzechu. On jest tym, który bierze na siebie nasze grzechy, wchodzi za nas w sytuacje, w których my widzimy tylko śmierć i w które nie chcemy wchodzić. Robi to, aby pokazać, że śmierć jest nie w cierpieniu, ani nie w upokorzeniu. Ani nie w zajmowaniu ostatniego miejsca. Śmierć jest w grzechu. 
Przez pokorne przyjęcie śmierci, a potem zmartwychwstanie, Jezus daje nam moc nie tylko rozumienia tej tajemnicy, ale i życia nią. Panie, przymnóż nam wiary!

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 10/01/2016 w Uncategorized

 

Christella

Chcę wam przekazać kilka nowych informacji o Christelli. Niedługo po tym, jak się odnalazła, okazało się, że jest w zaawansowanej ciąży. Ponieważ rodzina, od której wcześniej uciekła, nie chciała już jej przyjąć, od swojego powrotu była właściwie bezdomna – mieszkała na dachu czyjegoś domu. Ciąże młodocianych to tutaj ogromny problem. Są bardzo powszechne. Jak potępiać grzech, nie potępiając człowieka? Jak pomagać takim młodocianym matkom, nie zachęcając innych do beztroski? W każdym kraju to problem, ale na Haiti szczególnie skomplikowany: tutaj jedynie dziewczyny spotykają się z napiętnowaniem – rzadko kiedy wiadomo, kto jest ojcem dziecka. Na kobiety spada nie tylko ciężar publicznego grzechu, ale i ciężar urodzenia, a potem utrzymania dziecka. Jeśli dziewczyna nigdzie nie znajdzie oparcia – prawdopodobnie spróbuje dokonać aborcji. Miałyśmy wiele wątpliwości, co robić w przypadku Christelli. W końcu pomogłyśmy jej znaleźć miejsce, gdzie zrobiono jej USG . Okazało się, że to już ostatnia faza ciąży i że będzie miała córeczkę.

Urodziła tydzień po badaniu. Ktoś przygarnął ją z dzieckiem na dwa tygodnie, ale po ich upływie znowu musiała się wyprowadzić. Przyszła do nas z płaczem i dzieckiem na ręku. Dzięki kontaktom, które tutaj mamy, udało się umieścić ją w domu prowadzonym przez kanadyjskich wolontariuszy. Jest tam bezpieczna, uczy się opieki nad dzieckiem i samodzielności. Wygląda na to, że jest tam wreszcie szczęśliwa. 

Ostatnio z okazji Bożego Narodzenia odwiedziła Jacmel. Spędziła u znajomych kilka dni. Dowiedziałyśmy się właśnie, że w nocy omal nie spłonęła razem z dzieckiem. Od ogniska zapalił się kocyk jej córeczki. Na szczęście Christella obudziła się w porę. Zabrała dziecko i uciekła z chaty. Na małej tliły się już pieluszki. Na szczeście nikt nie odniósł żadnych obrażeń.

Christella dziś ma się spotkać z ojcem, który ją odrzucił po jej ucieczce z domu. Matki dziewczyna nie zna w ogóle. Modlimy się, aby w historii Christelli wypełniła się wola Boża i stało się tak, jak jest dla niej najlepiej.

  
  
  

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 10/01/2016 w Uncategorized