RSS

(s.Inga:) W drodze na Haiti…

20 Wrz

Czekam na samolot Miami–>Port-au-Prince. Od jakiegoś czasu nie mamy już możliwości bezpośrednich lotów z Newark na Haiti. Zlikwidowane, bo pewnie się nie opłacały liniom lotniczym. Czytam ksiażkę „Brat Albert” biskupa Grzegorza Rysia. Bardzo lubię go słuchać i czytać. Zwykle tylko śledzę, co tylko się da znaleźć w Internecie, ale teraz mam aż 4 jego książki zakupione w Krakowie. Czytam o tym, że Franciszek nazywał życie swoich braci drogą. „Żądał od swych synów, by trzymali się prawa pielgrzymów: zbierania się pod cudzym dachem, podróżowania pokojowo, tęsknoty do ojczyzny” (s.100). Jakoś to wezwanie odzwierciedla się też w moim życiu. Wciąż jestem w ruchu, wciąż pod cudzym dachem, gdzie – jak pisze bp Ryś – „trzeba prosić o wszystko, być wdzięcznym za wszystko, i gdzie przyjęcie wcale nie jest oczywiste”. Próbuję podróżować jak Franciszek, ale tęsknić też mi się zdarza. Staram się jednak pamiętać, gdzie i po co w swoim życiu pielgrzymuję…
Biskup pyta dalej: „Kto jest bezpieczny w drodze? Ten kto ma, czy ten kto nie ma?” Wiem, że ten kto nie ma, a ja wciaż jeżdżę obładowana… Dobre jest chociaż to, że nie wiozę dla siebie… Następnym razem już napiszę z Haiti. „Si Bondye vle…” – „jeśli Bóg pozwoli….”.

20130920-180138.jpg

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 20/09/2013 w Uncategorized

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

 
%d blogerów lubi to: