RSS

Archiwum dnia: 02/09/2013

Halo, halo! Wracamy!

Wakacje, wakacje i… po wakacjach… Owocny to był czas. Dzięki waszej modlitwie żyjemy, mamy się dobrze i możemy kontynuować naszą drogę.

Ja miałam trochę czasu z przyjaciółmi w Stanach, s. Marilyn porządkowała sprawy swojej mamy, która niedawno odeszła do Pana, ale cały czas starałyśmy się nie tracić z oczu naszej misji. W sierpniu uczestniczyłyśmy w kilku spotkaniach prowincjalnych. Jedno z nich miało znaczący tytuł: „Haiti: kolejny rozdział”. Tak, tak: to nie są już tylko początki, misja na Haiti się klaruje i nabiera rozmachu.

Wszędzie doświadczamy wielkiej życzliwości, siostry i inni ludzie zapraszają nas, zadają pytania i dzielą sie tym, co mają, próbując wsłuchiwać się w nasze potrzeby.

W felicjańskim collegu w Lodi, podczas dnia skupienia okazało się, że wielu studentów chciałoby pojechać na Haiti w ramach wolontariatu. Spotkałyśmy się więc z osobami odpowiedzialnymi tam za kontakty zagraniczne i z s. Honoratą, która zgłosiła się, by przedsięwzięcie koordynować ze strony collegu i ropoczęłyśmy przygotowania do ich wyjazdu.

W czasie tych wakacji razem z naszą nieocenioną s. Giovanni intensywnie myślałam też o naszej przychodni na kółkach. Robiłyśmy zakupy korzystając z funduszu zebranego przez siostrę na rzecz naszej misji. Ponieważ na horyzoncie rysuje się perspektywa kolejnego kontenera, mogłyśmy kupić nie tylko drobiazgi. Pożyczyłyśmy więc od jednego z naszych przyjaciół większy samochód i poszukałyśmy plastikowych szafek z szufladami. Na Haiti teraz bardzo nam brakuje szaf, większość swoich rzeczy trzymamy po prostu na łóżku czy krzesłach. Pomysł z plastikowymi szufladami wydał mi się genialny: szafki są tanie, lekkie, łatwe do przenoszenia i utrzymania czystości (mrówkoodporne 😉 S. Gio rozpoczęła też zbieranie materiałów medycznych do wysłania na Haiti.

Był to także czas spotkań z grupami parafialnymi, które wspierają naszą misję: w parafii św. Gabriela w Sattle River i Maryi Królowej Pokoju w Maywood. Znaleźli się tam ludzie, którzy organizują zbiórkę pomocy szkolnych z myślą o Haiti.

2 września s. Marilyn oraz siostry Janet Marie i Angela wylatują na Haiti. Ja lecę na krótko do Polski. Głównie na spotkanie zgromadzeniowej komisji sprawiedliwości i pokoju, ale będę też miała okazję zobaczyć się z rodziną i przyjaciółmi. Tak się cieszę!

Na Haiti będę dopiero 20 września, to znaczy, że tym razem upiecze mi się sprzątanie naszego mieszkania po długiej nieobecności 😉 Kiedy wracamy z podróży, nasze mieszkanie to kompletna katastrofa. Brak ścian i przewiew, który jest błogosławieństwem w czasie haitańskich upałów, powodują, że dzień w dzień wiatr nanosi do wnętrza kurz a czasem i większe śmieci. Kiedy jeszcze na to wszystko popada deszcz, a na ścianach i w zakamarkach rozgoszczą się różne haitańskie żyjątka… Nawet nie chcę myśleć, co siostry tam zastaną tym razem…

20130901-222157.jpg

20130901-222317.jpg

20130901-222335.jpg

20130901-222356.jpg

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 02/09/2013 w Uncategorized