RSS

Archiwum dnia: 18/06/2013

„W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem” 2 Tym 4,7

13 czerwca, mama S. Marilyn ukończyła swój bieg. Strzegła swojej wiary przez 89 lat, aż Pan zawołał ją do domu.

Kiedy 15 maja wyjeżdżałyśmy z Haiti do Stanów, s.Marilyn wiedziała, że jej mama jest chora, ale nie zdawała sobie sprawy, jak poważna to była choroba. Pomimo doskonałej opieki, którą otrzymała w infirmerii Sióstr w Lodi, jej serce stawało się coraz słabsze. Siostra Marilyn otrzymała tę łaskę, że mogła się troszczyć o swoją mamę przez ostatni miesiąc jej życia. Elizabeth Minter zmarła 13 czerwca, w poniedziałek 18 czerwca odbył się pogrzeb. Poniżej fragmenty z ostatniego pożegnania napisanego przez s.Marilyn.

Elizabeth R. Minter

„Z owocu jej rąk jej dajcie, niech w bramie chwalą jej czyny” Ks. Przysłów 31,31

Chciałabym się z Wami podzielić tym, jak widziałam moją mamę w ciagu prawie 57 lat mojego życia. Moja mama była kobietą wiary. Myślę, że to nie przypadek, że przeszła do życia wiecznego w roku wiary, 13 czerwca, w święto św. Antoniego, ewangelizatora i misjonarza.

Jako chrześcijanie, w roku wiary jesteśmy przynagleni, aby wykonać nowy krok w kierunku uczynienia naszej wiary bardziej widzialną i słyszalną w świecie. Moja mama to czyniła. Tak ją pamiętam: żyła wiarą w swoim codziennym życiu.

Słowo Boże było centrum jej życia. Każdego dnia czytała Słowo Boże, medytowała nad nim i Słowo stawało się ciałem w jej życiu przez jej słowa i czyny. Moja rodzina wie o tym dobrze, pamiętamy jej listy, w których były cytaty z Pisma św., pamiętamy, jak kochała Księgę Przysłów, Księgę Madrości. Jezus Chrystus był obecny w jej rzeczywistości. Jezus Chrystus był jej rzeczywistościa.

W Księdze Przysłów czytamy: ” Niewiastę dzielną któż znajdzie? Jej wartość przewyższa perły.
Serce małżonka jej ufa, na zyskach mu nie zbywa” (31, 10-11).

Moja mama była wierną żoną, matką, babcią i przyjacielem. Na jej małżeństwo z naszym tatą patrzyliśmy z rodzeństwem i uczyliśmy się miłości. Moja mama pozostała wierna tej miłości aż do końca. Uczyliśmy się od niej tej wierności. Nie zapomnę nigdy, jak w ostatnim roku życia taty, mama nie odstępowała go ani na minutę. Wypełniła Słowo z Mateusza (19,6): „co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela”. Tak, Jezus Chrystus był w jej rzeczywistości. Jezus Chrystus był jej rzeczywistościa.

Mama kochała muzykę. Grała w parafii i przez ostatnie 20 lat uczyła dzieci miłości do Liturgii i śpiewów kościelnych. Pracowała aż do środy popielcowej tego roku. Praca ta była jej pasją i tym, z czego na co dzień czerpała radość.

W Psalmie 90,10, czytamy: “Miarą naszych lat jest lat siedemdziesiąt, osiemdziesiąt gdy jesteśmy mocni”. Ja myślałam, że moja mama jest niezniszczalna. Była silna i niezależna. Nigdy tak naprawdę nie chorowała, aż do ostatnich miesięcy jej życia. Wtedy doświadczyła słabości w sposób, jakiego nie znała. W kwietniu nie była już w stanie mieszkać sama.Jeszcze wtedy miałam nadzieję, że wróci do zdrowia. Bóg miał inne plany…

20130618-112132.jpg

20130618-112155.jpg

20130618-112204.jpg

20130618-112213.jpg

 
5 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 18/06/2013 w Uncategorized