RSS

Cuda nasze powszednie…

25 Kwi

Przygotowanie do lekcji czasami stanowi dla nas prawdziwe wyzwanie. Tak było na przykład wczoraj, gdy musiałyśmy zaostrzyć dziesiątki ołówków. Potrzebowałyśmy temperówki. Jesteśmy przyzwyczajone do elektrycznych temperówek i ołówków, które nie potrzebują ostrzenia. A zresztą dla Polaka czy Amerykanina temperówka to nie problem. Tutaj – jak za dawnych lat: ołówki z drewna i… zero temperówki (kto i po co miałby pamiętać o zapakowaniu do kontenera temperówki?!). Z przedszkola znajdującego się pod nami pożyczyłyśmy więc malutką temperówkę, która… zepsuła się po jednym ołówku. Szukałyśmy temperówki w całym Jacmel, ale w jedynym sklepie przypominającym trochę polski papierniczy powiedziano nam, że się „właśnie skończyły”. Musiałyśmy więc ostrzyć ołówki nożem – mrówcza praca.

Po południu, gdy pojechałyśmy jeszcze trochę poszperać w kontenerze, znalazłyśmy… TEMPERÓWKI I OŁÓWKI NIEWYMAGAJĄCE OSTRZENIA! Wcześniej byłyśmy PEWNE, że nic tam takiego nie ma! Zresztą przeszukiwałyśmy nasze „resztki” w kontenerze już wiele razy i wydawało nam się, że znamy jego zawartość!

Wierzymy w Anioły, a Wy?

20130425-212636.jpg

20130425-212720.jpg

20130425-212755.jpg

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 25/04/2013 w Uncategorized

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

 
%d blogerów lubi to: