RSS

TGIF – thank God it’s Friday

08 Lu

[w tytule: Dzięki Bogu jest piątek!]
Nadal pracujemy od rana do wieczora nad wnętrzem naszego domu zakonnego Matki Bożej Nieustającej Pomocy. W ciagu dnia mamy sporo gości. Ich wzrok i pozdrowienia są z nami zawsze, kiedy wychodzimy z pokoju na nasze odsłonięte korytarze. Zatrzymuje się też każdy, kto przechodzi klatką schodową. Często przybiegają również dzieciaki ze szkoły podstawowej pod nami. Właściwie to mamy je w domu codziennie w sposób „zdalny” – bardzo dobrze słyszymy, co robią pod nami albo na podwórku 🙂 Dziś była tam zabawa karnawałowa. Karnawał tutaj to poważna sprawa. Szkoła zamówiła więc zespół muzyczny (chyba świetny, bo było tak głośno, że przez pół dnia nie słyszałyśmy się z Marilyn nawzajem 😉 Były tańce, stroje karnawałowe i maski. W ciągu normalnego dnia szkoły dzieciaki przybiegają też do naszych drzwi, żeby nas pozdrowić. Wiemy, że bardziej niż nas kochają ciasteczka w kształcie zwierzątek. Dostają od nas za każdym razem po trzy: w imię Ojca – i Syna – i Ducha Świętego. Jak widzicie – rozpoczęłyśmy katechizację maluchów 😉

Szczególnie zaprzyjaźniłyśmy się z Kasandrą – córką naszego gospodarza. Siostra Marilyn uczy się od niej noszenia rzeczy na głowie (jak to robią ludzie na Haiti). Odwiedził nas też ks. Gaston z Parafii św. Yvona. Miałyśmy okazję podarować mu mostrancję, która przyszła w kontenerze. Szkoda, że nie mogliście zobaczyć jego radości!

Nasze życie tutaj można by podzielić na okresy, w których nabywamy nowe umiejętności. Teraz mamy fazę „zrób to sam: skręć, sklej, podłącz”. Oswajamy narzędzia do majsterkowania i rozwiązania techniczne. Czy wiecie na przykład, jak wysoko i dlaczego musi być odpływ wody z pralki? My już wiemy! Dziś próbowałyśmy same złożyć łóżka, aby móc oddać pożyczone. Tym razem poległyśmy. Z pomocą przyszedł nasz nauczyciel kreolskiego, Jacques. Składamy szafy, skręciłyśmy wiatraki, instalowałyśmy kuchenkę gazową (zamówiony „specjalista” znał się na tym tak samo świetnie, jak my 😉 Wiemy nawet, jak się używa wiertarki! Dziś zrobiłyśmy już nawet pierwsze pranie! Pierwsze pranie „do czysta” od prawoe pięciu miesięcy (dotąd ręcznie albo w jednym z miejsc naszej tułaczki korzystałyśmy z pralki typu „frania”: nalać wody, „frania” pokręci trochę, trzeba wodę spuścić, pranie wycisnąć, wypłukać, wycisnąć… Bardzo docenia się wtedy luksus nowoczesnej pralki…). Przez ostatnie kilka dni nie było wody, taki to urok Haiti, więc pralka nie będzie używana zbyt często. Ale JEST!

20130208-220906.jpg

20130208-220923.jpg

20130208-220941.jpg

20130208-221003.jpg

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 08/02/2013 w Uncategorized

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

 
%d blogerów lubi to: