RSS

Archiwum dnia: 17/11/2012

Felicjanki już wkrótce w Jacmel

W piatek 16. listopada nasi przyjaciele zawieźli nas do Jackmel, gdzie – jak mówią wszystkie znaki na niebie i na ziemi – będziemy pracować. Jackmel leży na południe od Port-au-Prince i wiedzie tam całkiem niezła droga. Asfalt położyli wiele lat temu Francuzi. Niestety – jak to bywa na Haiti – dziś na tym asfalcie leżą kamienie, które osunęły się z gór, więc mimo wszystko podróż nie jest łatwa. Spotkałyśmy się tam z biskupem diecezji Jackmel – bp Launay Saturne (na zdjęciach w białej koszuli z długim rękawem), aby omówić sprawy zwiazane z naszym przyjazdem. Po spotkaniu Biskup pokazał nam różne miejsca, możliwości naszego przyszłego zamieszkania i apostolatu. Jednym z tych miejsc była najmłodsza, mająca tylko jeden rok, najuboższa parafia w diecezji. Parafia św. Yves nie ma kościoła ani żadnego innego budynku. Liturgia jest sprawowana w prowizorycznym namiocie z folii, a proboszcz mieszka w wypożyczonym malutkim domku. Oczami wyobraźni zobaczyłam tu wiele możliwości dla naszej posługi…

Biskup pokazał nam też grunt należący do diecezji, gdzie Fundacja Polska-Haiti wkrótce rozpocznie budowę szkoły. Wielką radość sprawiła mi wiadomość, że Polacy są tak hojni i pamiętają o ludziach w potrzebie, nawet tak bardzo od nich oddalonych.

W drodze powrotnej Yvon spotkał się z przyjacielem, który jest właścicielem plantacji papai. Pierwszy raz w życiu widziałam tak wielkie owoce papai! W dodatku rosną na drzewach, a nie w supermarkecie! 😉 Nie jemy tu za dużo owoców, a jeśli już – to dosyć monotonnie, więc papaja wydała mi się przepyszna!

W drodze powrotnej do Port-au-Prince spotkaliśmy młodzież, która wychodziła właśnie ze szkoły. Ich trasa do domu ma około 8 kilometrów, w dodatku pod górkę i w ciemności. Joseph, brat Ivona, który siedział za kierownicą, ma popularny tutaj zwyczaj podwożenia ludzi. Tak też zrobił i tym razem. Dziewiątka młodych ludzi wskoczyła na samochód (jechaliśmy pick-upem) i wyruszyliśmy. Po chwili lunęło jak z cebra. Wszystkie dzieciaki oczywiście były przemoczone do suchej nitki, ale i tak wdzięczne i zadowolone, bo w domu były nieporównanie szybciej niż normalnie.

20121117-211558.jpg

20121117-211626.jpg

20121117-211658.jpg

20121117-211818.jpg

20121117-211937.jpg

20121117-212049.jpg

20121117-212147.jpg

20121117-212224.jpg

20121117-212240.jpg

20121117-212309.jpg

20121117-212353.jpg

20121117-212420.jpg

20121117-212514.jpg

 
3 Komentarze

Opublikował/a w dniu 17/11/2012 w Uncategorized