RSS

Archiwum dnia: 05/10/2012

Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się!». Mk 6,50

Wcześnie rano, na długo przed wschodem słońca, Ojciec Luxo, ksiadz wyświęcony miesiąc temu, zapukał do naszych drzwi, aby nas zabrać Mszę św. Poszłyśmy za nim myślac, że idziemy do znanego nam kościoła, do którego chodziłyśmy na różaniec. Ku naszemu zdziwieniu ksiadz poszedł tylną bramką, skalistą ścieżką w dòł. Mieliśmy tylko jedną małą latarkę, a ciemnosść była gęsta. Myślałyśmy, że ksiadz zna jakiś skrót do kościoła, ale szybko znalazłyśmy się przed stara bramą, która prowadziła do jakichś ruin! Zatrzymałyśmy się na moment, zdajac sobie sprawę, że nie idziemy do znanego nam kościoła. Gdzie on nam prowadzi? – zaczęłyśmy się bać. Niepewnym wzrokiem zerkałam na równie wystraszoną Marylin. Ale w końcu to ksiądz! Poszłyśmy za nim dalej. Za moment gdzieś przed nami w ciemności usłyszałyśmy znane już nam dzwięki modlitwy ròżańcowej odmawianej w j. kreolskim. Wiedziałam już, że jesteśmy bezpieczne. Nie widziałam ludzi, ale słyszałam głosy, a światło latarki i dwie małe świece na ołtarzu wskazywały, że to kościół – uff!

Po Liturgii Słowa zaczęło wschodzić słońce i powoli wypełniało miejsce, gdzie byłyśmy. Zobaczyłam, że jesteśmy w pięknej kaplicy z jednej strony wbudowanej w skaliste wzgórze. Jest to część ogromnej nowej katedry w Jeremie. Na razie wykończona jest tylko dolna część kościoła. Niesamowite wrażenie! Wśród ruin miejsce Pana i około 50 osób uczestniczących w porannej Eucharystii prawie w kompletnych ciemnościach! Przeżyłam tę Mszę św. jak prawdziwą Wigilię Paschalną z czuwaniem do rezurekcji o świcie! To doświadczenie uczy nas, aby się otworzyć i nie sadzić z pozorów!

20121005-160735.jpg

20121005-160756.jpg

20121005-160811.jpg

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 05/10/2012 w Uncategorized