RSS

Archiwum dnia: 02/10/2012

„Mój anioł poprzedzi Cię…” Ks. Wyjścia 23, 23

„Oto ja posyłam anioła przed Tobą, aby cię strzegł w czasie Twojej drogi i doprowadził cię do miejsca, które ci wyznaczyłem”. Ks. Wyjścia 23, 20-21

Choć słyszałyśmy to piękne słowo dzisiejszego ranka, nie byłyśmy w stanie zauważyć obecności aniołów w naszej codzienności. Wyszystko było nie tak. Tuż przed naszym wylotem do Jeremie napisał do nas tutejszy Biskup: nie będzie go, kiedy my tu będziemy – zmarł mu tata. A przecież leciałyśmy głównie na spotkanie z Biskupem. Było za późno jednak na odwoływanie naszej podróży. Dziś trudności tylko się jeszcze spiętrzyły. O 3 w nocy obudziły nas krzyki pod oknami! Nie rozumiałyśmy oczywiście, co się dzieje! Teraz sądzimy, że było to może jakieś głoszenie Ewangelii na ulicy przez mikrofon, bo wydawało nam się, że słyszymy: „Przyjmijcie Pana”. Potem odezwały się wszystkie psy w całym mieście. Szokujące przebudzenie…

Byłyśmy przekonane, że Msza św. będzie o 6 rano w kaplicy biskupiej. Wstałyśmy o 5.20 i z pomocą miejscowego stróża, który oczywiście nie mówi po angielsku, dostałyśmy się do kaplicy, gdzie czekałyśmy do 7.15. Modliłyśmy się w samotności. Nikt nie przyszedł. Poszłyśmy więc na śniadanie. Było nakryte. Kiedy zjadłyśmy… usłyszałyśmy dzwonek wzywający dom na śniadanie 😨 Najwyraźniej nie mogłyśmy się zgrać z rytmem tego miejsca. Tu nikt – poza jednym księdzem dzisiaj nieobecnym – nie mówi po angielsku, więc błąkamy się trochę jak we mgle. Poprzedniego dnia obiad był o 13.00, kolacja o 19.30 – myślałyśmy więc, że znamy już rozkład dnia. Dziś jednak obiad był o 12.20, a kolacja o 18.30! Okazuje się, że na posiłki chodzi się wtedy, gdy kuchnia skończy je przygotowywać. Raz wcześniej, raz później. Kuchnia ma władzę 😉

Tak więc po przedwczesnym śniadaniu powróciłyśmy do pokoju, aby doświadczyć następnej próby. Sam z siebie przewrócił się stół, na którym stał dzbanek z wodą, szklanki i wiele rzeczy przez nas przywiezionych – odpadła mu nagle noga! Wszystko znalazło się na podłodze w wodzie i potłuczonym szkle! Niełatwo było posprzątać bez żadnych narzędzi! Dzień się dopiero zaczynał, a ja już pływałam we własnym pocie! Cudowny poranek!

O 9.00 wyjechałyśmy do Sióstr Misjonarek Miłości, które mają tutaj klinikę i schroniska dla kobiet, mężczyzn i malutkich dzieci. Siostry, choć nie wiedziały o naszej wizycie, okazały się gościnne i otwarte i pozwoliły nam zobaczyć to miejsce. Szczególnie wzruszył nas widok małych, chorych dzieci. To nie były sieroty, lecz dzieci oddane pod opiekę Sióstr, aż do chwili odzyskania zdrowia. Tutaj głównym problemem wśród dzieci jest niedożywienie 😔

W drodze powrotnej zatrzymałyśmy sie, aby kupić wodę (potrzebna do picia i mycia zębów) oraz inne niezbędne rzeczy, np. spray na robale – naszych nieodłącznych tutaj towarzyszy. I wierzcie mi: nie chodzi tylko o komary 😟 Spray na robale był podstawowym wyposażeniem jak dotąd wszędzie, gdzie jesteśmy. Ja dziękuje Bogu, że moje wcześniejsze doświadczenia życiowe pozwoliły mi przynajmniej zaprzyjaźnić się z jaszczurkami. W innym razie było by mi trudno, bo one są wszędzie, w każdym domu. Podobno jedzą robale – staram się je za to nawet pokochać 😉

W sklepie spotkałyśmy Siostry Dobrego Pasterza, które zaprosiły nas do siebie na najbliższy czwartek.

Po powrocie nowe wyzwania: brak wody i elektryczności. Wiecie, jak wygląda życie w nieustannym upale i wilgotności przekraczającej wszelkie polskie wyobrażenia, w dodatku bez możliwości wykąpania się?! Ale nie możemy się poddać! Widzę coraz wyraźniej, jak ta ziemia naprawdę potrzebuje Dobrej Nowiny…

Wczesnym popołudniem poszłyśmy na taras, skąd mamy przepiękny widok na Morze Karaibskie, aby się uczyć języka kreolskiego. Przepisałyśmy ręcznie, na papierze, modlitwy na różaniec po kreolsku. A potem, kontynuując naszą nowennę przed świętem św. Franciszka, znowu przeszłyśmy się ulicami, pozdrawiając tutejszych ludzi. O 17.15 był w katedrze różaniec prowadzony przez Legion Maryi w j. kreolskim. Było tam też wiele innych modlitw. Pod koniec nabożeństwa każdy uczestnik otrzymał Słowo. Wersety wyciągnięte przez nas dodały nam otuchy po tym niełatwym dniu. Pan posłał nam Swojego Anioła. Oto ‚nasze’ Słowo:

Jan 11, 40 „Czyż nie powiedziałem ci, że jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą?” i Psalm 72,12, „Wyzwoli bowiem wołającego biedaka i ubogiego i bezbronnego”.

Usłyszałyśmy, że Bóg o nas nie zapomniał, ale pragnie, abyśmy chodziły w wierze.

Poniżej widoki z tarasu w naszym aktualnym domu, jaszczurka – nasz wszędobylski mały sprzymierzeniec i modlitwa różańcowa w katedrze.

20121002-221344.jpg

20121002-221359.jpg

20121002-221414.jpg

20121002-221429.jpg

20121002-221444.jpg

 
2 Komentarze

Opublikował/a w dniu 02/10/2012 w Uncategorized